Frontalne atakowanie budynku PWPW byłoby samobójstwem, dlatego postanowiono zastosować metodę "konia trojańskiego" - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Frontalne atakowanie budynku PWPW byłoby samobójstwem, dlatego postanowiono zastosować metodę „konia trojańskiego”

Dzień 35. z 80 / Warszawa / Poranek WNET / Juliusz Kulesza, uczestnik walk o gmach PWPW, opowiedział w Radiu WNET o zdobywaniu budynku oraz o swoich przeżyciach z czasów okupacji i powstania.

Piotr Dmitrowicz, prowadzący Poranek WNET w dniu rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, rozmawiał z Juliuszem Kuleszą, powstańcem, który brał udział w zdobywaniu i późniejszej obronie budynku Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Pan Juliusz Kulesza opowiedział o tym, jak przebiegały walki o gmach PWPW oraz o swoich osobistych doświadczeniach z czasów powstania.

Budynek PWPW miał bardzo duże znaczenie, gdyż był narożnym bastionem na północno-wschodnim skraju terytorium zajętego przez powstańców. Za nim była już tylko Cytadela, a w niej Niemcy, dlatego tak ważne było jego zdobycie . Było to jednak bardzo trudne, gdyż teren pomiędzy gmachem a Cytadelą – dzisiaj porośnięty drzewami, tak że Cytadela jest prawie niewidoczna – był wówczas zupełnie pusty. Była to – jak to określił Juliusz Kulesza – „patelnia”.

Zatem atakowanie wyłącznie z zewnątrz „byłoby samobójstwem”. Sytuacja przypominałaby zdobywanie PAST-y, z tą jednak różnicą, że PAST-a była otoczona terenami zajętymi przez powstańców. Dlatego postanowiono zdobywać budynek PWPW niefrontalnie, od strony budynku mieszkalnego przy ulicy Rybaków, oraz uciec się do fortelu.

Zadanie dodatkowo utrudniało to, że w dniach poprzedzających powstanie Niemcy wzmocnili załogę PWPW kilkudziesięcioma szupowcami i ciężkim sprzętem. Zdaniem gościa Poranka świadczyło to – prócz innych podobnych zdarzeń – o tym, że Niemcy spodziewali się wybuchu powstania. Ich błędem było jednak to, że nie docenili jego skali.

W walkach o PWPW brał udział oddział PWB/17/s, którego członkiem był pan Juliusz Kulesza. W czasie okupacji nie była to grupa bojowa, zajmowała się produkcją banknotów i kart żywnościowych na użytek Armii Krajowej. Przed powstanie została przekwalifikowana na jednostkę liniową. Większość członków grupy stanowili pracownicy wytwórni, których Niemcy znali i nie spodziewali się ataku z ich strony.

Grupa PWB/17/s odegrała rolę „konia trojańskiego”. Gdy nastąpił atak powstańców z zewnątrz budynku, ta zaatakowała od środka, zaskakując Niemców na tyle, że się załamali i poddali. Zdaniem pana Juliusza Kuleszy atak na PWPW był pięknym przykładem współdziałania.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z panem Juliuszem Kuleszą w części siódmej Poranka WNET, w której opowiada szeroko o przebiegu ataku na gmach PWPW, o jego późniejszej obronie, a także działalności grupy PWB/17/s oraz o najbardziej dla niego dramatycznym dniu w czasie całego powstania.

 

JS

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook