Katowice, 22.07.2017
Na ostatnie posiedzenie Senatu RP Jan Rulewski przyszedł ubrany w więzienny drelich i czapkę, którą zdjął z głowy po uwadze, aby zachował szacunek dla godła państwa. Strój ten założył, aby fałszywie oskarżać spóźnione o 28 lat demokratyczne zmiany wprowadzane obecnie przez władze Polski. Rulewski je oczernia przede wszystkim w oczach niezorientowanej w szczegółach zagranicy, bo uczciwi Polacy w kraju kierunek tych zmian popierają.
Nie są one ostateczne, ale stanowią początek rzeczywistej przebudowy z gruntu i mentalnie postkomunistycznego systemu sądowniczego w Polsce. Dla wielu z nas jest to nie ostatni, ale pierwszy krok na długiej jeszcze drodze ku rzeczywistej wolności i sprawiedliwości w polskich sądach, poprzez oddanie ich pod pewien już zakres kontroli społecznej.
Wróćmy jednak do Rulewskiego. Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni! Jego akcję można rozpatrywać na wesoło, ale zapewniam, że nie jest to droga słuszna. Na wesoło odbieramy to tylko my w kraju, natomiast za granicą ludzie oceniają nas po obrazkach i publicznych wydarzeniach, modelowanych oszukańczą propagandą lewackich polityków oraz mediów zarówno naszych wewnętrznych, jak i obcych.



