Wiceszef KE Frans Timmermans zapowiedział na konferencji prasowej w Brukseli, że w przyszłym tygodniu KE przygotuje procedurę o naruszenia prawa przez nasz kraj. Podkreślił, że Komisja jest też bliska uruchomienia art. 7. traktatu o UE. To tzw. opcja atomowa, na końcu której kraj może być objęty sankcjami.
Nałożenie sankcji na podstawie art. 7 nie jest jednak prostą sprawą. Unijne prawo przewiduje, że o uruchomienie tego przepisu unijnego traktatu może się zwrócić nie tylko Komisja Europejska, ale również Parlament Europejski lub jedna trzecia państw członkowskich. Kraje UE większością czterech piątych po uzyskaniu zgody PE mogą wówczas stwierdzić „istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia” przez dany kraj wartości unijnych. Dopiero w kolejnym kroku Rada Europejska – czyli szefowie państw i rządów – może jednomyślnie otworzyć drogę do sankcji.
Jednak w styczniu 2016 r. premier Węgier Viktor Orban w wywiadzie dla węgierskiego radia publicznego powiedział, że jego kraj nigdy nie poprze ewentualnych unijnych sankcji przeciwko Polsce.
Ze słów unijnego komisarza wynika, że w przyszłym tygodniu KE przygotuje i uruchomi w przyspieszonym trybie zwykłą procedurę o naruszenie prawa UE. Ta, w odróżnieniu do procedury praworządności, nie wymaga akceptacji państw członkowskich, a może się skończyć sprawą przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.



