Wray ocenił, że prowadzone w USA śledztwo w sprawie mieszania się Rosji w ubiegłoroczne wybory prezydenckie oraz kontaktów bliskiego otoczenia Trumpa z Rosjanami nie jest „polowaniem na czarownice” – jak nazywa je prezydent. [related id=”23456″]
„Nie sądzę, by dyrektor Mueller brał udział w polowaniu na czarownice” – powiedział Wray, odnosząc się do byłego szefa FBI Roberta Muellera, który jest specjalnym prokuratorem badającym rosyjską ingerencję. Zapewnił, że popiera śledztwo Muellera i darzy go szacunkiem.
Oświadczył też, że „nie ma żadnego powodu, by nie ufać agencjom wywiadowczym” USA, które jednogłośnie potwierdziły, że Rosja próbowała ingerować w proces wyborczy zakończony 8 listopada 2016 roku zwycięstwem Trumpa, np. przeprowadzając ataki hakerskie na serwery Partii Demokratycznej i ujawniając maile.
Dodał, że stojąc na czele FBI, którą nazwał zbrojnym ramieniem wymiaru sprawiedliwości i gwarantem jego niezależności, nigdy nie zgodziłby się na złożenie obietnicy lojalności Białemu Domowi. Zaznaczył, że nikt z administracji Trumpa o to nie prosił.



