Czwartkowy atak przeprowadził Richard Rojas, były wojskowy, wydalony z armii z powodów dyscyplinarnych. Sprawca rozpędził auto do przeszło 100 km/godz., po czym wjechał w tłum spacerujący po najbardziej uczęszczanym placu Nowego Jorku.
– Samochód zatrzymał się dopiero na metalowym słupie, tuż przy placu, gdzie znajdują się stoliki i krzesełka, i gdzie zawsze jest bardzo dużo ludzi. Jest to samo serce Times Square – relacjonowała dziennikarka. Dodała, że gdyby nie słup, najprawdopodobniej zginęłoby dużo więcej osób.
Prawdopodobnie mężczyzna ma problemy psychiczne. – Po wypadku zachowywał się bardzo dziwnie, wykrzykiwał niezrozumiałe treści. Następnie zaczął uciekać, jednak został zatrzymany przez znajdującego się w pobliżu ochroniarza. Na posterunku miał zeznać, że chciał popełnić samobójstwo i liczył na to, że policjanci go zastrzelą – mówiła Anna Arciszewska.


