We wtorek około godziny dziewiętnastej, krótko po odjeździe autokaru z piłkarzami Borussii spod hotelu w Dortmundzie, skąd mieli udać się na mecz z AS Monaco w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, w pobliżu pojazdu doszło do trzech eksplozji. W pojeździe zostały wybite szyby. Dwie osoby zostały ranne: hiszpański obrońca BVB Marc Bartra oraz policjant. Na razie nie wiadomo, kto stoi za zamachem.
Z ustaleń policji wynika, że ładunki wybuchowe ukryte były w zaroślach przy szosie. Na miejscu przestępstwa nie znaleziono innych ładunków. Prokuratura, powołując się na dobro śledztwa, na razie nie ujawnia szczegółów dotyczących znalezionych pozostałości po ładunkach wybuchowych. Są one badane przez pirotechników.
Z Berlina atak na piłkarzy skomentował dla Radia Wnet dr Sławomir Ozdyk:
– Zamach był dobrze przygotowany i dokładnie przemyślany. Trzy tzw. bomby rurowe, o nieskomplikowanej instrukcji były najprawdopodobniej sterowane radiowo, ponieważ ktoś musiał kontrolować moment, w którym zbliżył się autobus. Ranny został jeden piłkarz oraz policjant, który jechał przed autobusem.




