W marszu zorganizowanym przez działaczy opozycji uczestniczyło, według niezależnych obserwatorów, 15 tysięcy ludzi, a według policji – 5 tysięcy. Pochód przeszedł bulwarami Moskwy, bowiem władze stolicy nie zgodziły się, by jego trasa przebiegała przez Duży Most Moskworecki.
Uczestnicy nieśli portrety Niemcowa i hasła z cytatami z jego wystąpień. Na czele pochodu szli działacze partii opozycyjnych, w tym partii Parnas, której Niemcow współprzewodniczył. Nad głowami tłumu powiewały sztandary partyjne, a także flagi Rosji. Politycy na czele kolumny rozwinęli transparent z napisem „Bohaterowie nie umierają! Rosja będzie wolna!”.
– Niemcow, oprócz tego, że był liderem ruchu opozycyjnego, był przede wszystkim człowiekiem. Nie można zabijać ludzi, w żadnych okolicznościach. A władze zaczęły to robić. My tutaj wyrażamy protest przeciwko temu – powiedział PAP starszy mężczyzna, który przyszedł na pochód wraz z towarzyszką życia i znajomymi. Jest przekonany, że „to władze zabiły Niemcowa” i, jego zdaniem, również inni ludzie tak oceniają zabójstwo. Chcemy, żeby to się zakończyło – oświadczył.
Inna uczestniczka, 35-letnia moskwianka, również zaznaczyła, że przyszła na marsz, by swoją obecnością zademonstrować, że w Rosji „nie wolno zabijać ludzi”. Przyznała, że dopiero po śmierci Niemcowa dowiedziała się więcej o tym polityku, który w latach 90. był wicepremierem Rosji i przez pewien czas typowano go na następcę ówczesnego prezydenta Borysa Jelcyna.



