– Jakby wziąć szkło powiększające i dzieciom pokazać biedronkę, to by na wymioty zaczęło się im zbierać – przestrzegał Wojciech Cejrowski. – To jest takie ścierwo, że jak się zdepcze, to cuchnie… – tłumaczył.
Cejrowski przestrzegał też przed stadami żurawi nad wodą: – Żuraw ma taką kupę, że psuje drewniane konstrukcje koncertowo. Raz narobi i żaden drewnochron tego nie powstrzyma. Rozwala ludziom pomosty, tarasy, dorobek życia… – wyjaśniał. A jak sobie poradzić z takimi szkodnikami? – Trzeba strzelać do żurawi i kiełbasę robić – radził.
Na sopockim molo, w ostatnim dniu pierwszego etapu wyprawy „Wracamy do źródeł”, z Wojciechem Cejrowskim rozmawia Krzysztof Skowroński.



