Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

Deportacje? Problem Berlina zaczyna się w Kabulu i Damaszku

Brutalne zabójstwo studenta w Trewirze ponownie rozpaliło w Niemczech debatę o polityce migracyjnej. Rząd zapowiada szybsze deportacje przestępców i osób, którym odmówiono prawa pobytu. Tego problemu nie da się jednak rozwiązać samą decyzją Berlina. Aby odesłać migrantów do Afganistanu czy Syrii, Niemcy muszą rozmawiać z władzami, których przez lata starały się unikać – pisze Aleksandra Fedeorska.
Deportacje? Problem Berlina zaczyna się w Kabulu i Damaszku

Migranci na łodzi, fot. wikimedia.org/Commander, U.S. Naval Forces Europe-Africa/U.S. 6th Fleet

Według informacji niemieckiego nadawcy radiowo-telewizyjnego SWR obywatel Afganistanu mieszkający w Niemczech od około dziesięciu lat został oskarżony o zabójstwo studenta politologii. Tragedia odbiła się szerokim echem również dlatego, że z rodzicami ofiary spotkał się kanclerz Niemiec. To wydarzenie natychmiast ożywiło dyskusję o skuteczności systemu deportacji. Politycy zapowiedzieli zwiększenie liczby lotów odsyłających do Afganistanu osoby skazane za przestępstwa oraz te, które nie uzyskały prawa pobytu.

Talibowie jako partner

Zapowiedzi brzmią stanowczo, ale praktyka okazuje się znacznie trudniejsza. Jak opisuje tygodnik Die Zeit, każda deportacja do Afganistanu wymaga współpracy z władzami kontrolowanymi przez talibów. To właśnie ich przedstawiciele muszą potwierdzić tożsamość deportowanych oraz wystawić dokumenty umożliwiające powrót do kraju.

Bez takiej zgody samolot po prostu nie odleci. To oznacza, że państwo, które oficjalnie nie utrzymuje normalnych relacji dyplomatycznych z talibskim reżimem, jest jednocześnie zmuszone do praktycznej współpracy z jego administracją. Eksperci zwracają uwagę, że taki mechanizm daje stronie afgańskiej znaczną kontrolę nad całym procesem. Jeżeli władze w Kabulu odmówią potwierdzenia tożsamości konkretnej osoby albo opóźnią wydanie dokumentów, deportacja staje się niemożliwa.

Według Die Zeit obecny system funkcjonuje głównie w pojedynczych przypadkach i daleko mu do sprawnego mechanizmu umożliwiającego masowe wydalenia.

Syria stawia własne warunki

Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja dotyczy Syrii. Jak informuje Die Zeit, rozmowy prowadzone z Damaszkiem coraz częściej wykraczają poza kwestie migracyjne. Niemieckie władze mają sygnalizować, że jedynie przyjęcie większej liczby własnych obywateli przez Syrię będzie wiązać się z większym zaangażowaniem Niemiec w odbudowę kraju oraz z inwestycjami gospodarczymi.

Spór o deportacje przestaje być wyłącznie problemem prawa migracyjnego. Każdy lot powrotny wymaga dziś rozmów z państwami, które walczą o swoje interesy polityczne i gospodarcze. W praktyce oznacza to, że kwestie bezpieczeństwa wewnętrznego coraz mocniej splatają się z dyplomacją, sankcjami i polityką zagraniczną.

Trudne decyzje Berlina

Jak podkreśla Die Zeit, w niemieckiej debacie coraz częściej pojawia się pytanie, czy zdecydowane forsowanie deportacji nie utrudni w przyszłości współpracy przy odbudowie Syrii oraz stabilizacji regionu.

To dylemat, którego nie rozwiążą ani ostrzejsze przepisy, ani kolejne konferencje prasowe. Berlin musi pogodzić oczekiwania społeczne dotyczące bezpieczeństwa z realiami międzynarodowej polityki, w której nawet państwa objęte sankcjami mają skuteczne narzędzia nacisku. W efekcie każda zapowiadana deportacja staje się nie tylko decyzją administracyjną, ale również elementem znacznie większej geopolitycznej układanki.

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

Śledczy weszli do Deutsche Banku. Afera podatkowa w Niemczech
Śledczy weszli do Deutsche Banku. Afera podatkowa w Niemczech
Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech? AfD na czele sondaży
Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech? AfD na czele sondaży
Wolność pod lupą. Chat Control, prywatność i pytanie, którego Bruksela woli nie zadawać (na wszelki wypadek)
Wolność pod lupą. Chat Control, prywatność i pytanie, którego Bruksela woli nie zadawać (na wszelki wypadek)