Hiszpania jest pierwszym finalistą mistrzostw świata. W półfinale rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych pokonała Francję 2:0, prezentując futbol, który eksperci zgodnie określają jako niemal perfekcyjny. Drużyna Luisa de la Fuente zdominowała faworyzowanych rywali, a Francuzi po raz pierwszy w tym turnieju sprawiali wrażenie zespołu całkowicie pozbawionego pomysłu na grę.
Jak podkreśla Tomasz Jagodziński, były rzecznik Polskiego Związku Piłki Nożnej, wynik należy uznać za sporą niespodziankę.
Hiszpania zagrała koncertowo
Spotkanie od pierwszych minut układało się po myśli Hiszpanów. Już w 20. minucie po faulu na Lamine Yamalu sędzia wskazał na jedenasty metr, a Mikel Oyarzabal pewnie wykorzystał rzut karny. Drugie trafienie padło po efektownej, zespołowej akcji, którą wykończył Pedro Porro.
Francuzi próbowali odpowiedzieć dopiero w drugiej połowie, jednak znakomicie między słupkami spisywał się Unai Simón. Nawet Kylian Mbappé nie był w stanie odmienić losów meczu.





