Teraz na antenie:
Radio Wnet
Sport

Oni znowu to zrobili! Argentyna w finale mistrzostw świata

Drużyna z Ameryki Południowej wygrywa z Anglią 2:1, tym samym meldując się w drugim finale piłkarskiego mundialu z rzędu. Za to "Synowie Albionu" będą musieli odłożyć marzenia o powrocie futbolu do domu przynajmniej na następne 4 lata.
Oni znowu to zrobili! Argentyna w finale mistrzostw świata

Enzo Fernandez podczas meczu Anglia – Argentyna na MŚ / Fot. X_Ben Jacobs

Brutalne meczu początki

Sam start spotkania wyglądał, jakby obie reprezentacje nagromadziły w sobie emocje przez ostatnie 24 lata, od ostatniego spotkania na mundialu w 2002 roku. Historia między narodami na mistrzostwach świata sięga lat 60-tych i spotkania w 1962 roku.

Można było zobaczyć, że obie reprezentacje z pierwszym gwizdkiem rzuciły się sobie do gardeł. Wiele agresywnych wejść, padania na murawę, krzyków i pretensji do sędziego.

Skrzydłowy daje prowadzenie

Anglicy zaczęli prowadzić w 58. minucie. Przez niecałą godzinę spotkania to „Trzy Lwy” stwarzały sobie więcej okazji i częściej utrzymywały się przy piłce. Ta przewaga zmaterializowała się za pomocą ofensywnych graczy Thomasa Tuchela. Morgan Rogers znalazł się z piłką po prawej stronie boiska. Precyzyjnym dośrodkowaniem obsłużył Anthony’ego Gordona. Ten swoim strzałem sprawił, że piłka była poza zasięgiem Emiliano Martineza.

Dlaczego obecna Anglia jest lepsza od złotego pokolenia? Michał Gutka wskazuje klucz
Dlaczego obecna Anglia jest lepsza od złotego pokolenia? Michał Gutka wskazuje klucz

Przez lata reprezentacja Anglii była symbolem niespełnionych oczekiwań. Drużyny pełne gwiazd Premier League nie potrafił…

Szczęśliwa końcówka

Dla Argentyny okres ostatnich 15-20 minut w meczu na tegorocznych mistrzostwach świata staje się czasem magicznym. Kiedy spojrzymy na „Albicelestes” i ich stosunek meczów na tym turnieju i bramki strzelone od 80. minuty do końca podstawowego czasu gry i dogrywki, wyjdzie nam coś niezwykłego. Na dotychczasowe 7 spotkań, Argentyńczycy w końcówkach i dodatkowym czasie zdobyli aż 10 bramek, w tym jedna samobójcza. Dwie z nich zostały zdobyte właśnie z Anglikami, właśnie wtedy, gdy czas się skończył.

„Robinów” dwóch

Nie ma wątpliwości, że „Batmanem” ekipy Lionela Scaloniego jest Lionel Messi, który w meczu z Anglią zanotował dwie asysty. Każdy bohater musi jednak mieć swojego pomocnika, giermka, który odciąży protagonistę i pomoże mu nieść ciężar swojej drużyny i nadziei całego narodu. Argentyna ma to szczęście, że w półfinale objawiło się dwóch. Napierw Enzo Fernandez pięknym strzałem z dystansu nie dał szans Jordanowi Pickfordowi. Potem, w 92. minucie Lautaro Martinez prawdopodobnie zdobył najważniejszą bramkę w swoim życiu. Po celnej wrzutce „Batmana”, napastnik Interu wprawił w istną euforię Buenos Aires i inne argentyńskie miasta oraz wioski.

W finale na Messiego i spółkę oczekiwać będzie Hiszpania. Wielki finał tegorocznych zmagań światowego czempionatu w najbliższą niedzielę, 19 lipca o 21 na stadionie w New Jersey.

Anglicy natomiast zmierzą się z Francją w spotkaniu o brąz. Ten mecz dzień wcześniej, na tym samym stadionie i o tej samej godzinie.

Przeczytaj więcej

Argentyna zachwyciła świat. Cezary Olbrycht: „To był pokaz pięknej piłki”
Argentyna zachwyciła świat. Cezary Olbrycht: „To był pokaz pięknej piłki”
Mundial w USA od kulis. „Bilet kosztuje tyle, co wakacje na Bali”
Mundial w USA od kulis. „Bilet kosztuje tyle, co wakacje na Bali”
Selekcjoner Hiszpanii: Mamy najlepszą drużynę na świecie
Selekcjoner Hiszpanii: Mamy najlepszą drużynę na świecie