Spacerując po polskich ulicach, niemal na każdym kroku można spotkać wózki dziecięce ozdobione charakterystyczną czerwoną kokardką. Większość rodziców robi to „na wszelki wypadek”, chcąc chronić malucha przed mitycznym „złym okiem” lub rzuceniem uroku. Mało kto zdaje sobie sprawę, że ten powszechny polski przesąd to bezpośrednia pozostałość po starożytnym strachu przed Lilit – bezwzględną żydowską demonicą.
Sukub, który niesie śmierć młodzieńcom
Zanim Lilit stała się zagrożeniem dla dzieci, dała się poznać jako śmiertelne niebezpieczeństwo dla dorosłych mężczyzn. Starożytne księgi babilońskie oraz żydowski Talmud opisują ją jako klasycznego sukuba – demona przybierającego postać pięknej kobiety, która uwodzi śpiących mężczyzn.
Wizyty te miały jednak tragiczny finał, ponieważ zbliżenie z Lilit prowadziło do śmierci młodzieńca i narodzin potwornego, demonicznego potomstwa.
– Ten, kto śpi sam w domu, to może być opanowany przez Lilit – wskazuje prof. Maciej Münnich, powołując się na zapisy w Talmudzie.





