Ten mecz na pewno nie należał do najpiękniejszych. Wręcz przeciwnie. Wielu ekspertów nazywa ten pojedynek najgorszym na tegorocznych mistrzostwach. Historia piłki nożnej pokazuje jednak, że mecze na turniejach nie zawsze opierają się na pięknych akcjach, wielkich emocjach i boiskowym „joga bonito”. Czasami to skrupulatne granie na utrzymanie, byle żeby nie popełnić głupiego błędu i nie dopuścić do większego zagrożenia ze strony przeciwnika. Wystarczy przypomnieć sobie grę reprezentacji Polski na poprzednim mundialu.

"Albicelestes" wygrywają z przedstawicielami Czarnego Lądu 3:2. Ostatni mundial Lionela Messiego trwa w najlepsze. Sam z…
Piłkarskie szachy
Podobna rzecz spotkała nas wczorajszego wieczoru. Szwajcaria i Kolumbia nie dały nam uczty futbolowej. Raczej kibice otrzymali męczący pojedynek przez 120 minut, w którym żadna z ekip nie potrafiła szali zwycięstwa przechylić na swoją stronę. Lepsze sytuacje mieli „Los Cafeteros”, natomiast albo brakowało celności, albo Szwajcarów z opresji wyprowadzał Gregor Kobel. Doprowadziło to do rzutów karnych.
Naród się doczekał
W serii jedenastek lepiej spisali się Europejczycy. Pomimo pudła Manuela Akanjiego, pozostali zawodnicy kadry Szwajcarii wykorzystali swoje szanse. Po stronie Kolumbii drogi do siatki nie znaleźli Davinson Sanchez oraz Cucho Hernandez. Tym samym podopieczni Murata Yakina meldują się w ćwierćfinale, gdzie zmierzą się z Argentyną.
Dla Szwajcarii to wyjątkowe osiągnięcie. Ostatni raz w ćwierćfinale mundialu zagrali…w 1954 roku! Wtedy, na własnej ziemi, musieli uznać wyższość Austrii. W szalonym pojedynku ulegli wówczas swoim sąsiadom 5:7.
Mecz Szwajcarii z Argentyną odbędzie się w najbliższą niedzielę, 12 lipca o 3 nad ranem czasu polskiego.



