Brazylijczycy przez długi czas wyglądali na zespół bliższy zwycięstwa. Stwarzali okazje, naciskali, a świetnych interwencji musiał dokonywać Ørjan Nyland. Norweski bramkarz został jednym z bohaterów spotkania – obronił rzut karny w pierwszej połowie, zatrzymał także Viniciusa w sytuacji sam na sam i raz po raz ratował swój zespół przed utratą gola.
Kiedy wydawało się, że Brazylia w końcu dopnie swego, do głosu doszedł Haaland. W 80. minucie napastnik zamknął dośrodkowanie i celnym uderzeniem głową otworzył wynik meczu. Dziesięć minut później dołożył drugie trafienie, precyzyjnym strzałem nie dając szans Alissonowi. To był nokaut.

Canarinhos zdołali odpowiedzieć dopiero w doliczonym czasie gry. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Neymar. Było to jednak tylko trafienie na otarcie łez – chwilę później zabrzmiał końcowy gwizdek, a Brazylia pożegnała się z mundialem.

Tomasz Frankowski po latach wraca do jednego z najbardziej bolesnych momentów kariery. Były reprezentant Polski opowiada…
Dla Haalanda były to już 62. i 63. gole w reprezentacji oraz siódme trafienie na tegorocznych mistrzostwach świata. Norweg raz jeszcze potwierdził, że jest jednym z największych bohaterów turnieju.




