Przed kontrowersją była…kontrowersja
By zrozumieć ogólne oburzenie zaistniałą sytuacją, musimy cofnąć się do rundy 1/16 finału MŚ. Tam kadra prowadzona przez Mauricio Pochettino stoczyła bój z Bośnią i Hercegowiną. Amerykanie zagrali świetnie, dominując Bośniaków, tworząc sobie zdecydowanie więcej sytuacji. Ostatecznie Stany wygrały 2:0 po bramkach Folarina Baloguna i Malika Tillmana.
Łyżka dziegciu w w beczce miodu
Ten mecz nie był jednak aż tak bezbłędny w wykonaniu Amerykanów. W 64. minucie napastnik gospodarzy turnieju nadepnął na stopę obrońcy Bośniaków, Tarika Muhamerovicia, sprawiając, że jego stopa wygięła się w mocno nienaturalny sposób. Sędzia spotkania po analizie VAR pokazał napastnikowi czerwoną kartkę. W tamtym momencie oznaczało to, że reprezentacja USA nie będzie mogła skorzystać z Baloguna w meczu 1/8 finału z Belgią.
Wszechobecny sprzeciw
Decyzja arbitra tego spotkania, Raphaela Clausa, spotkała się z różną reakcją opinii publicznej. Jedni uznawali to za oczywiste „czerwo”, inni zaś (oczywiście w szczególności amerykańscy kibice) protestowali, mówiąc, że kartka Balogunowi się nie należała. Swoje zdanie na ten temat wypowiedział nawet Marco Rubio, sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych. Członek administracji Donalda Trumpa stwierdził, że piłkarze zostali „oszukani” w związku z decyzją sędziego.



