Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Afera w Szpitalu Południowym. Wildstein: „To model państwa oligarchicznego”

– Mamy do czynienia z władzą nielicznych, która działa we własnym interesie – uważa Bronisław Wildstein. Pisarz i publicysta w ostrych słowach komentuje w Radiu Wnet aferę w Szpitalu Południowym. Jego zdaniem sprawa obciąża bezpośrednio prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego oraz premiera Donalda Tuska, a system medialny próbuje rozmyć odpowiedzialność polityków.
Afera w Szpitalu Południowym. Wildstein: „To model państwa oligarchicznego”

Bronisław Wildstein / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Afera w Szpitalu Południowym zatacza coraz szersze kręgi, łącząc w sobie wątki finansowe, polityczne oraz bulwersujący opinię publiczną skandal w prosektorium. Sprawa wywołuje lawinę pytań o odpowiedzialność nadzorczą władz Warszawy z Rafałem Trzaskowskim na czele.

Publicysta Bronisław Wildstein nie ma wątpliwości, że sposób rozliczania tego skandalu obnaża głębsze wady obecnego systemu władzy.

– To jest dość charakterystyczne dla tego rządu i postawa Donalda Tuska jest tutaj bardzo znamienna – zaznaczył Bronisław Wildstein, opisując potrójną strategię premiera, który najpierw zapowiadał surowe konsekwencje, by później sprowadzić sprawę do „kłótni lekarzy” i personalnego ataku na sygnalistę, doktora Jędrzejewskiego.

Patologia warszawskiego układu

Zdaniem publicysty ujawnione dokumenty jednoznacznie dowodzą, że w placówce dochodziło do drastycznych nadużyć finansowych. Sprawa nie dotyczy jednak wyłącznie indywidualnych zachowań, ale ma charakter czysto systemowy.

Uczciwi lekarze alarmowali o nieprawidłowościach, próbując dotrzeć do władz Warszawy, jednak ich apele miały pozostawać bez echa.

– Doktor Jędrzejewski dotarł do Rafała Trzaskowskiego, który kłamie, że nie dostał żadnej informacji ze strony tego lekarza – powiedział Bronisław Wildstein.

Pisarz podkreśla, że dziennikarze ujawnili dokumenty potwierdzające, iż wiedza o patologiach docierała bezpośrednio do prezydenta miasta. W opinii Wildsteina to klasyczny przykład funkcjonowania „państwa oligarchicznego”, w którym kolesiowskie układy doją wspólne dobro kosztem obywateli.

Bezsilność Donalda Tuska

W reakcji na narastający kryzys Rafał Trzaskowski zdecydował o zdymisjonowaniu dwóch wiceprezydentek Warszawy. Na stanowisku w urzędzie miasta pozostał jednak Tomasz Męcina – wieloletni kolega prezydenta ze szkolnej ławy. W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że premier powinien wyciągnąć konsekwencje wobec włodarza stolicy.

– To są bajki i strachy na lachy, nikomu dotąd nie udało się w Polsce wyciągnąć konsekwencji wobec Trybunału Stanu – stwierdził Bronisław Wildstein, pytany o realne możliwości odwołania prezydenta Warszawy przez szefa rządu.

Publicysta zaznacza, że Donald Tusk nie posiada narzędzi ani wystarczających wpływów, by zmusić lidera stolicy do dymisji, zwłaszcza że taki ruch oznaczałby polityczne samobójstwo samego Trzaskowskiego. Ratusz stosuje więc taktykę przeczekania i liczy na zmęczenie opinii publicznej.

Drastyczny wątek prosektorium

Wątpliwości budzi jednak to, czy Polacy będą w stanie zapomnieć o tak drastycznym skandalu. Oprócz wątku wyprowadzania milionów złotych przez powiązanego z PO-KO działacza, opinię publiczną zszokowały doniesienia z prosektorium Szpitala Południowego.

Chodzi o makabryczne zdjęcia ludzkich narządów, w tym wyciętego mózgu, które pracownik placówki bezrefleksyjnie publikował na Instagramie jako swoisty „gadżet”.

Wizualny charakter tego skandalu sprawia, że niezwykle trudno będzie go zneutralizować za pomocą rządowego PR-u. Emocjonalny wstrząs może na stałe zapisać się w pamięci nawet tych wyborców, którzy na co dzień popierają obecną koalicję rządzącą.

Iluzja medialnego symetryzmu

Gość Radia Wnet dostrzega również niebezpieczną rolę, jaką w tej sprawie odgrywają niektóre media, podając jako przykład m.in. popularny projekt internetowy Krzysztofa Stanowskiego.

– Jeśli będą sprzedawali tę fałszywą narrację, że wszyscy politycy są siebie warci, to doprowadzi to do totalnego zobojętnienia obywatela – ostrzegł Bronisław Wildstein, odnosząc się do publikacji Kanału Zero.

Zdaniem publicysty próba symetrycznego zestawiania afer obecnego rządu z działaniami poprzedników z Prawa i Sprawiedliwości opiera się na fałszu i służy znieczuleniu społeczeństwa. Obywatel przekonany, że „każdy kradnie”, ostatecznie rezygnuje z kontrolowania władzy, co sprzyja rządzącemu establishmentowi.

Pęknięcia w koalicji

Sprawa Szpitala Południowego uderza rykoszetem również w stabilność sejmowej większości. Wyrazem rosnącego napięcia była niedawna, niezwykle ostra dyskusja w studiu TVN24 pomiędzy Anną Marią Żukowską (Lewica) a Andrzejem Halickim (KO).

Gdy poseł KO próbował przykryć temat warszawskiego skandalu rzekomym rozliczaniem „skradzionych przez PiS miliardów”, posłanka Lewicy celnie spuentowała, że rządowi „jakoś do tej pory się to nie udało”.

– Ta strategia rzucania absolutnie bezpodstawnych i bezkarnych oszczerstw to są oszczerstwa, na które się powinno odpowiadać – skomentował sprawę Bronisław Wildstein, zwracając uwagę, że rzucane przez rządzących liczby (jak 100 czy 120 miliardów złotych rzekomych kradzieży) nie znajdują żadnego potwierdzenia w faktach.

Zdaniem Wildsteina mniejsze partie koalicyjne – jak Lewica czy Trzecia Droga – mają pełną świadomość, że firmują działania niszczące demokratyczne reguły i praworządność. Pytanie, czy będą w stanie podjąć odważną decyzję polityczną o zmianie frontu, czy też pozostaną zakładnikami Donalda Tuska, pozostaje otwarte.

Przeczytaj więcej

Polski rząd potajemnie oddał rakiety do Patriotów Ukrainie?
Polski rząd potajemnie oddał rakiety do Patriotów Ukrainie?
Woś: Aferę Szpitala Południowego rozumie nawet beton KO
Woś: Aferę Szpitala Południowego rozumie nawet beton KO
Lista śmierci. Lwów 1941. 85. rocznica wymordowania polskiej inteligencji na Wzgórzach Wuleckich. cz. 1
Lista śmierci. Lwów 1941. 85. rocznica wymordowania polskiej inteligencji na Wzgórzach Wuleckich. cz. 1