Teraz na antenie:
Radio Wnet
Opinie

O odbudowie Ukrainy w Gdańsku, czyli między miliardami deklaracji a milczeniem o polskich stratach

W Gdańsku startuje dziś (25 czerwca 2026) kolejna, bo szósta już, konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. Znów pojawią się politycy, instytucje finansowe, przedstawiciele biznesu i eksperci od przyszłości regionu. Znów będą prezentacje, wykresy i wizje inwestycji liczonych w setki miliardów euro. Znów usłyszymy o Polsce jako naturalnym hubie logistycznym i gospodarczym odbudowy Ukrainy. Ale wiemy już, patrząc na ostanie napięcia między Warszawą a Kijowem, że to raczej „mowa trawa”, która nie "przepchnie" polskich firm do głównego stolika.
O odbudowie Ukrainy w Gdańsku, czyli między miliardami deklaracji a milczeniem o polskich stratach

Prezydent Wołodymyr Zełenski i premier Mateusz Morawiecki

To wszystko brzmi jak dobrze znana opowieść o wielkiej szansie Polski. I częściowo nią jest, bo skala zniszczeń Ukrainy rzeczywiście wymaga gigantycznego wysiłku odbudowy. Ale niestety Polska, której dług przekroczył pod rządami Koalicji Obywatelskiej i pomniejszych ponad 2 biliony złotych, po prostu nie ma na to pieniędzy! Jeśli ktoś myśli, że Ukraina będzie płacić za odbudowę, to jest bardziej niż naiwny. No dobrze, bardziej romantyczny…

Ale równolegle do tej narracji istnieje druga warstwa rzeczywistości. Znacznie mniej obecna w oficjalnych przemówieniach. Warstwa, w której polskie firmy wchodzą w relacje gospodarcze z Ukrainą, a potem zostają z nierozwiązanymi sporami, utraconymi kontraktami albo poczuciem braku realnej ochrony ze strony własnego państwa.

I tu zaczyna się właściwe pytanie, które coraz częściej wraca wśród przedsiębiorców: czy Polska jest gotowa na odbudowę Ukrainy, skoro nie zamknęła jeszcze własnych sporów z przeszłości?

Prezydenci Polski i Ukrainy Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski przy odsłonięciu tablicy w kijowskiej Alei Odważnych/Fot. Paweł Bobołowicz, Radio Wnet

Polska jako sojusznik i bierny obserwator sporów gospodarczych

Szekspir pod gwiazdami

Nie ma wątpliwości, że Polska była jednym z kluczowych filarów wsparcia Ukrainy po rosyjskiej agresji. Przyjęcie milionów uchodźców, otwarcie infrastruktury transportowej, logistycznej i energetycznej, ogromne zaangażowanie społeczne i gospodarcze, to fakty, których nie da się podważyć. Ale patrząc na ukraińskie fora rozgrzane do czerwoności odnosi się wrażenie, że „Polska w niczym nie pomogła Ukrainie” a „strumień pieniędzy płynął z Unii i Niemiec”. Zachęcam do odwiedzenia tych internetowych zakątków i wyciągnąć swoją opinię.

Właśnie dlatego rośnie dysonans pomiędzy skalą politycznego wsparcia a percepcją ochrony interesów polskich firm. Dlaczego? Bowiem z perspektywy części przedsiębiorców państwo polskie jest niezwykle aktywne w deklaracjach międzynarodowych, ale znacznie mniej widoczne w sytuacjach, gdy trzeba realnie stanąć po stronie własnych podmiotów w sporach gospodarczych z partnerami zza wschodniej granicy.

I nie chodzi tu o prostą narrację „kto ma rację”, tylko o systemowy problem egzekwowania kontraktów, wyroków arbitrażowych i ochrony inwestycji.

Control Process i Lwów – spór, który nie chce się zakończyć

Szekspir pod gwiazdami

Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest sprawa krakowskiej spółki Control Process, która realizowała we Lwowie dużą inwestycję infrastrukturalną związaną z gospodarką odpadami.

Kontrakt był zaawansowany, prace w dużej części wykonane, a mimo to doszło do gwałtownego zerwania umowy i sporu o rozliczenia. Sprawa trafiła do arbitrażu międzynarodowego, gdzie zapadły rozstrzygnięcia korzystne dla polskiej firmy. Problem nie leży już tylko w samym konflikcie, ale w jego długotrwałości i trudności w realnym wyegzekwowaniu skutków orzeczeń.

W oczach wielu przedsiębiorców to sygnał znacznie szerszy niż jedna sprawa. Jeżeli nawet spór z podmiotem publicznym w kraju objętym intensywną pomocą międzynarodową może trwać latami bez finalnego rozliczenia, to jak oceniać ryzyko kolejnych inwestycji? O tej sprawie duży i wyczerpujący tekst obok.

Kalisz – Calfrost i ukraiński kapitał Three Bears

Szekspir pod gwiazdami

Jeszcze inną warstwę tej układanki stanowi historia Calfrostu w Kaliszu. Zakład został przejęty przez podmioty powiązane z ukraińską grupą Three Bears (Trzy Niedźwiedzie), jednego z największych producentów lodów i mrożonek na Ukrainie, który prowadził ekspansję również poza granicami swojego kraju.

Dawna fabryka mrożonek Calfrost w Kaliszu, wcześniej należąca do ukraińskiej spółki Three Bears (Trzy Niedźwiedzie), została ostatecznie sprzedana za około 5,8 mln zł, mimo że pierwotnie jej wartość szacowano na blisko 13 mln zł. Po przejęciu zakładu ukraiński właściciel zdecydował o jego zamknięciu i zwolnieniu około 50 pracowników, co zakończyło produkcję w jednym z lokalnych zakładów przemysłowych.

Calfrost przestał istnieć. Oto ogłoszenie sprzedaży „dzialka przemyslowa Kalisz”.

Nowym właścicielem nieruchomości został przedsiębiorca Jan Podlasiński, który po zakupie rozpoczął proces wyburzania dawnych zabudowań fabrycznych. Teren po Calfroście ma zostać przekształcony w powierzchnie magazynowe przeznaczone na wynajem, co oznacza całkowitą zmianę funkcji tego miejsca z produkcyjnej na logistyczno-magazynową.

Po przejęciu doszło do wygaszenia działalności zakładu, zwolnień pracowników i zakończenia produkcji w dotychczasowej formie. Formalnie była to decyzja biznesowa właściciela. Ekonomicznie, czyli restrukturyzacja. Społecznym owocem likwidacja zakładu, który przez lata był częścią lokalnego przemysłu.

Szekspir pod gwiazdami

To właśnie ta różnica perspektyw budzi napięcie: między logiką rynku a logiką społecznych konsekwencji! Mój komentarz: kolejna żagiew wygaszania polskiej siły wytwórczej w wersji: zero produkcji tylko usługi [sic!]

Wałbrzych – Fabryka Porcelany „Krzysztof” i znikająca tradycja i ciągłość przemysłowa

Podobne emocje towarzyszyły losom Fabryki Porcelany „Krzysztof” w Wałbrzychu. Zakład o niemal dwustuletniej historii, rozpoznawalny element polskiego przemysłu ceramicznego, symbol ciągłości gospodarczej regionu. Jego wygaszenie stało się dla wielu mieszkańców nie tylko wydarzeniem ekonomicznym, ale także symbolicznym końcem pewnej epoki.

Pusty plac po fabryce porcelany „Krzysztof” w Wałbrzychu.

W przestrzeni publicznej pojawiały się informacje o inwestorach powiązanych z ukraińskim kapitałem, w tym – ZNOWU! – z grupą Three Bears, choć struktura właścicielska i przebieg procesu były wieloetapowe i złożone. Niezależnie od szczegółów, w odbiorze społecznym pozostaje efekt końcowy: kolejna historyczna marka przestaje funkcjonować jako realny zakład przemysłowy.

Szekspir pod gwiazdami

Ursus SA – „ukraiński szlak” giełdowej katastrofy

Najbardziej symboliczny przypadek dotyczy jednak Ursusa. Spółka przez dekady była jednym z najbardziej rozpoznawalnych producentów maszyn rolniczych w Polsce i symbolem przemysłowej tożsamości kraju. Po reaktywacji i wejściu na giełdę oczekiwania wobec marki były wysokie, ale jednocześnie jej model biznesowy od początku był obciążony strukturalnymi problemami finansowymi.

Z czasem narastała spirala zadłużenia, problemy z płynnością i trudności w realizacji ambitnych projektów ekspansyjnych. Wycena spółki zaczęła odzwierciedlać nie potencjał rozwoju, ale rosnące ryzyko niewypłacalności.

W 2021 roku ogłoszenie upadłości formalnie potwierdziło proces, który trwał od lat. W praktyce oznaczało to utratę wartości dla akcjonariuszy i wycofanie spółki z obrotu giełdowego. Duża w tym wina grzechu zaniechania rządu PiS!

Szekspir pod gwiazdami

Późniejsza sprzedaż majątku w postępowaniu upadłościowym stała się momentem, który nadał sprawie nowy wymiar emocjonalny. W przestrzeni publicznej zwracano uwagę na spadek wyceny aktywów oraz fakt, że nabywcą została spółka M.I. Crow powiązana z ukraińskim przedsiębiorcą Olegiem Krot i holdingiem TECHIIA.

Tak narodził się w debacie publicznej określany nieformalnie „ukraiński szlak Ursusa”. W sensie prawnym była to standardowa procedura likwidacyjna – sprzedaż aktywów przez syndyka w warunkach ograniczonego rynku i niskiego zainteresowania inwestycyjnego. W sensie narracyjnym – symbol utraty kontroli nad jednym z ostatnich dużych znaków rozpoznawczych polskiego przemysłu.

W rzeczywistości upadek Ursusa nie był skutkiem jednego przejęcia, lecz długotrwałego procesu erozji finansowej, błędów strategicznych i niedopasowania modelu biznesowego do warunków rynkowych. Jednak końcowy etap, czyli wejście kapitału powiązanego z Ukrainą, stał się najbardziej widocznym i politycznie nośnym fragmentem tej historii.

Kernel – giełda, kapitał i spór o asymetrię sił

Szekspir pod gwiazdami

Równolegle funkcjonuje w polskiej debacie przypadek Kernel Holding, ukraińskiego giganta rolnego kontrolowanego przez Andrija Werewskiego, który przez lata był notowany na GPW.

Spór wokół procesu wyjścia spółki z giełdy oraz relacji z inwestorami mniejszościowymi stał się dla części rynku symbolem nierównowagi między dużymi podmiotami a inwestorami indywidualnymi.

Choć mechanizmy prawne były inne niż w przypadku Ursusa, w percepcji społecznej oba przypadki zaczęły się łączyć w jeden obraz: obecności ukraińskiego kapitału w procesach restrukturyzacji i przejęć na polskim rynku.

Ukraina między wojną a ekspansją gospodarczą

Szekspir pod gwiazdami

W całej tej układance pojawia się jeszcze jeden wątek, który budzi dyskusję, choć jest niewygodny. Ukraina pozostaje państwem w stanie wojny i walki o przetrwanie. To fakt fundamentalny, który determinuje jej sytuację polityczną i gospodarczą. Jednocześnie jednak ukraińskie podmioty gospodarcze funkcjonują aktywnie na rynkach międzynarodowych, inwestują, przejmują aktywa i uczestniczą w globalnej konkurencji. Z punktu widzenia ekonomii nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Każde państwo i każdy biznes dąży do ekspansji.

Pytanie pojawia się gdzie indziej: czy skala oczekiwanego wsparcia międzynarodowego nie powinna iść w parze z wyjątkową dbałością o relacje z partnerami, którzy to wsparcie zapewniają?

Odbudowa zaczyna się od zaufania, nie od deklaracji

Wszystkie te historie, od Control Process, przez Calfrost i Wałbrzych, po Ursusa i Kernel składają się na jeden wspólny obraz. Nie jest to obraz konfliktu Polski z Ukrainą. Jest to obraz napięcia między polityką, gospodarką i zaufaniem. Bo niezależnie od emocji i narracji politycznych, przedsiębiorcy zawsze wracają do tych samych pytań:

Szekspir pod gwiazdami

czy umowa zostanie dotrzymana, czy spór zostanie rozstrzygnięty, czy państwo stanie po ich stronie, gdy pojawi się problem.

Bez odpowiedzi na te pytania nawet największe projekty odbudowy Ukrainy pozostaną tylko planem na papierze. Odbudowa nie zaczyna się od miliardów tylko od zaufania a tego w świetle powyższych przypadków nie ma i raczej nie będzie, szczególnie teraz.

Polskie firmy są „wypychane” z Ukrainy. Chodzi o przetargi, korupcję i zaległe płatności

Polscy przedsiębiorcy sygnalizują problemy z prowadzeniem interesów na Ukrainie. Część polskich firm skarży się na krótkie terminy przetargów, restrykcyjne zasady i korupcję, a jedna z polskich spółek walczy o wypłatę nawet 10 mln euro za wykonany kontrakt.

Szekspir pod gwiazdami

Tutaj zastanawiający cytat:

„Powtórzę to, co w trakcie międzyrządowych konsultacji powiedział wicepremier Taras Kaczka: „tam, gdzie nie ma wymiany handlowej, tam nie ma żadnych problemów”. A my chcemy z Ukrainą handlować, co w naturalny sposób generuje pewne wyzwania. Ale ważne, by o nich otwarcie i konstruktywnie dyskutować” — dodał szef resortu polskich finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Pierwszym testem skuteczności rozmów ma być sprawa krakowskiej firmy Control Process, która domaga się od strony ukraińskiej nawet 10 mln euro zaległego wynagrodzenia za kontrakt we Lwowie. Spór stanowi negatywny sygnał dla innych przedsiębiorców rozważających udział w odbudowie Ukrainy. Rozmówcy money.pl i innych portali, które piszą o gospodarce, wskazują, że bez systemowego podejścia Kijów może ryzykować utratę zaufania zagranicznych partnerów i mieć większe trudności z wykorzystaniem unijnych funduszy.

Wizyta nie przyniosła podpisania wielomiliardowych kontraktów. Domański podkreślił jednak, że nie taki był jej cel. „Mamy sygnały od strony ukraińskiej, że jest zainteresowana zwiększeniem dostaw gazu z Polski z wykorzystaniem terminali FSRU. Widzimy też gotowość do dzielenia się technologią dotyczącą dronów. Doświadczenia Ukraińców na polu walki są tutaj dla nas bezcenne” — powiedział minister.

Szekspir pod gwiazdami

I jeszcze jedno, to a propos działania państwa polskiego, każde działanie biznesu i polskich przedsiębiorców musi być poparte przeświadczeniem, że mają oni wsparcie we własnym państwie! To zaufanie nazywam realną ochroną tych, którzy podejmują ryzyko.

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

Józef Orzeł: Ukraina chce zastąpić Polskę na wschodniej flance NATO
Józef Orzeł: Ukraina chce zastąpić Polskę na wschodniej flance NATO
„Ukryty plan”? Mocna teoria o nowym kierunku polskiej polityki zagranicznej
„Ukryty plan”? Mocna teoria o nowym kierunku polskiej polityki zagranicznej
Europa nie odkryła Wołynia! Europa odkryła, że nie da się już udawać, że sprawa zbrodni na Wołyniu nie istnieje! Felieton
Europa nie odkryła Wołynia! Europa odkryła, że nie da się już udawać, że sprawa zbrodni na Wołyniu nie istnieje! Felieton