To wszystko brzmi jak dobrze znana opowieść o wielkiej szansie Polski. I częściowo nią jest, bo skala zniszczeń Ukrainy rzeczywiście wymaga gigantycznego wysiłku odbudowy. Ale niestety Polska, której dług przekroczył pod rządami Koalicji Obywatelskiej i pomniejszych ponad 2 biliony złotych, po prostu nie ma na to pieniędzy! Jeśli ktoś myśli, że Ukraina będzie płacić za odbudowę, to jest bardziej niż naiwny. No dobrze, bardziej romantyczny…
Ale równolegle do tej narracji istnieje druga warstwa rzeczywistości. Znacznie mniej obecna w oficjalnych przemówieniach. Warstwa, w której polskie firmy wchodzą w relacje gospodarcze z Ukrainą, a potem zostają z nierozwiązanymi sporami, utraconymi kontraktami albo poczuciem braku realnej ochrony ze strony własnego państwa.
I tu zaczyna się właściwe pytanie, które coraz częściej wraca wśród przedsiębiorców: czy Polska jest gotowa na odbudowę Ukrainy, skoro nie zamknęła jeszcze własnych sporów z przeszłości?

Polska jako sojusznik i bierny obserwator sporów gospodarczych






