Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Polska przespała swój moment. Tadeusz Płużański o sporze z Ukrainą

– Od początku trzeba było postawić Ukrainie dwa warunki: rozwiązanie kwestii Wołynia i udział Polski w przyszłej odbudowie kraju – mówił Tadeusz Płużański, prezes Fundacji Łączka. Jego zdaniem kolejne polskie rządy nie wykorzystały wyjątkowej pozycji, jaką Polska uzyskała po rosyjskiej inwazji, a skutki tych zaniedbań są dziś coraz bardziej widoczne w relacjach między Warszawą a Kijowem.
Polska przespała swój moment. Tadeusz Płużański o sporze z Ukrainą

Tadeusz Płużański, fot. Jakub Pilarek/Radio Wnet

Spór o Banderę nie pojawił się znikąd

Według Tadeusza Płużańskiego decyzja dotycząca patrona ukraińskiej jednostki wojskowej wpisuje się w dłuższy ciąg wydarzeń związanych z polityką historyczną prowadzoną przez część ukraińskich elit.

Publicysta zwracał uwagę, że od lat w Ukrainie pojawiają się inicjatywy upamiętniające Stepana Banderę i działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, co regularnie wywołuje protesty po polskiej stronie.

– Co chwila powstają na Ukrainie pomniki Bandery i innych działaczy odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach. Jednocześnie od lat nie możemy doczekać się pełnej zgody na badania i ekshumacje ofiar ludobójstwa wołyńskiego – mówił.

Jego zdaniem przez lata ukraińskie władze przyzwyczaiły się do przekonania, że Polska będzie wspierać Ukrainę niezależnie od sporów historycznych.

Polska nie wykorzystała swojej pozycji

Rosyjska inwazja na Ukrainę sprawiła, że Polska stała się jednym z najważniejszych partnerów Kijowa. Przez terytorium RP płynęła pomoc wojskowa i humanitarna, a Warszawa należała do najaktywniejszych rzeczników ukraińskich interesów na forum międzynarodowym.

Rzecznik prezydenta: Sprawa ludobójstwa na Wołyniu ma wymiar nie tylko historyczny
Rzecznik prezydenta: Sprawa ludobójstwa na Wołyniu ma wymiar nie tylko historyczny

W "Poranku Wnet" rzecznik prasowy prezydenta dr Rafał Leśkiewicz broni stanowiska Karola Nawrockiego dotyczącego odebran…

Zdaniem Tadeusza Płużańskiego właśnie wtedy pojawiła się szansa na rozwiązanie problemów, które od lat obciążały relacje obu państw. Skala polskiego wsparcia dawała Warszawie znacznie większe możliwości wpływania na decyzje ukraińskich władz niż kiedykolwiek wcześniej.

Prezes Fundacji Łączka uważa jednak, że tego politycznego kapitału nie wykorzystano. W jego ocenie Polska powinna od początku uzależniać część swojego wsparcia od konkretnych działań dotyczących polityki historycznej oraz przyszłej współpracy gospodarczej.

– Od początku trzeba było powiedzieć jasno: pomagamy wam, ale oczekujemy rozwiązania kwestii Wołynia oraz partnerskiego traktowania Polski przy przyszłej odbudowie Ukrainy – przekonywał

Niemcy wracają do gry

Płużański wskazywał również na szerszy kontekst międzynarodowy. Jego zdaniem pogarszające się relacje między Warszawą a Kijowem mogą być korzystne dla innych państw, przede wszystkim dla Niemiec.

Publicysta zwracał uwagę, że Berlin stopniowo odbudowuje swoje wpływy gospodarcze i polityczne w Ukrainie. Dotyczy to zarówno bieżącej współpracy, jak i przygotowań do przyszłej odbudowy kraju po zakończeniu wojny.

– Niemcy wrócili na Ukrainę i zależy im na ekspansji ekonomicznej. Naturalnym konkurentem pozostaje tutaj Polska – mówił.

Jego zdaniem brak aktywnej polityki ze strony Warszawy może sprawić, że Polska zostanie zepchnięta na margines procesów gospodarczych związanych z powojenną odbudową.

Reakcja była konieczna

Komentując stanowisko polskich władz wobec sprawy Bandery, Płużański ocenił, że odpowiedź była nieunikniona. Jego zdaniem pozostawienie sprawy bez reakcji zostałoby odebrane jako przyzwolenie na dalsze działania godzące w polską pamięć historyczną.

– Nie życzymy sobie, żeby jednostka wojskowa nosiła imię człowieka kojarzonego w Polsce z ludobójstwem Polaków. W tej sprawie trzeba było zareagować – podkreślał.

Według niego najlepszym rozwiązaniem byłoby wycofanie się władz ukraińskich z tej decyzji i powrót do rozmów dotyczących trudnych kwestii historycznych.

Napięcia mogą jeszcze wzrosnąć

W ocenie prezesa Fundacji Łączka problem nie ogranicza się do sporów między politykami. Coraz częściej wpływa również na nastroje społeczne.

Płużański zwracał uwagę, że część Polaków zaczyna inaczej patrzeć na relacje z Ukrainą niż jeszcze kilka lat temu. Jego zdaniem brak postępów w sprawie Wołynia oraz kolejne kontrowersje historyczne mogą prowadzić do dalszego wzrostu niechęci.

Jednocześnie zauważył, że pojawiają się również sygnały mogące świadczyć o próbach złagodzenia napięć. Wskazał między innymi na zapowiedzi dotyczące prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych w Ostrówkach oraz Woli Ostrowieckiej.

„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu

– Nie da się przejść obok tego całkowicie zawodowo. Do dziś pamiętam te warkoczyki, koraliki i dziecięce buciki – mówiła…

– To może być dobry sygnał, ale jeśli te problemy nie zostaną rozwiązane, napięcia będą narastać zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie – mówił.

Bez porozumienia trudno budować przyszłość

Choć rozmowa koncentrowała się na sporach historycznych, Płużański podkreślał, że Polska i Ukraina nadal mają wspólne interesy związane z bezpieczeństwem regionu.

Jego zdaniem właśnie dlatego kwestie historyczne powinny zostać rozwiązane możliwie szybko i w sposób trwały. W przeciwnym razie będą regularnie wracać i utrudniać współpracę między oboma państwami.

– Nigdy nie jest za późno, żeby dbać o własne interesy i domagać się partnerskich relacji. Trzeba jednak robić to konsekwentnie i z jasno określonymi celami – podsumował.

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje