
Marcin Kierwiński, fot. x.com/@MKierwinski

Ponad 28 tysięcy złotych miesięcznie – na taką pensję w Kolejach Mazowieckich może liczyć Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska, żona Marcina Kierwińskiego, szefa...
Prowadzący:
Wokół rodziny urzędującego ministra spraw wewnętrznych i administracji, Marcina Kierwińskiego, wybuchł potężny skandal wizerunkowy. Chodzi o gigantyczne zarobki jego małżonki, Agnieszki Gierzyńskiej-Kierwińskiej, która otrzymała lukratywne stanowisko w zarządzie jednej ze spółek kolejowych. Sprawa budzi tym większe emocje, że dotyczy samorządu kontrolowanego przez koalicję rządzącą.
Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska, żona wpływowego ministra i zarazem szefa warszawskich struktur Platformy Obywatelskiej, została powołana do władz spółki Koleje Mazowieckie. Jej miesięczne uposażenie na tym stanowisku wynosi aż 28,5 tysiąca złotych, co w skali roku daje kwotę ponad 340 tysięcy złotych.
Dla porównania, są to zarobki wyższe niż pensja prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego. Fakt ten wywołał falę oburzenia wśród opinii publicznej.
– Nawet nie wiem, czy małżonka Kierwińskiego w tej chwili nie zarabia lepiej od samego Kierwińskiego, warto byłoby to sprawdzić – komentuje ironicznie Cezary Gmyz.
Koleje Mazowieckie to spółka podlegająca bezpośrednio samorządowi województwa mazowieckiego. Choć na jej czele stoi marszałek Adam Struzik z PSL, to Koalicja Obywatelska współrządzi regionem i ma tam decydujący głos w kwestiach personalnych. Zdaniem Cezarego Gmyza, Marcin Kierwiński jako nieformalny „baron” i lider warszawskiej Platformy miał w tej sprawie kluczowe znaczenie.
– Jest rzeczą oczywistą, że PSL jest w koalicji z Platformą Obywatelską (…) Kierwiński oprócz tego, że jest ministrem spraw wewnętrznych i administracji, jest również baronem platformianym w Warszawie, więc można domniemywać, że coś w tej sprawie mógł mieć do powiedzenia – wyjaśnia dziennikarz śledczy na antenie Radia Wnet.
Co niezwykle ciekawe i rzadko spotykane w obecnych realiach medialnych, sprawę jako pierwsza ujawniła sprzyjająca zazwyczaj obozowi rządzącemu „Gazeta Wyborcza”. Pokazuje to, że skala obsadzania stanowisk publicznych rodzinami prominentnych polityków zaczyna przekraczać granice akceptowalne nawet dla sympatyków obecnej władzy.
– O dziwo całą sprawę ujawniła „Gazeta Wyborcza”, która twierdzi, że takich stanowisk obsadzanych z klucza partyjnego jest znacznie, znacznie więcej – podsumowuje Cezary Gmyz, wskazując na głęboki problem nepotyzmu w strukturach samorządowych koalicji rządzącej.