Referendum w Krakowie
Pod Wawelem doszło do politycznego trzęsienia ziemi, którego echa będą rezonować w całym kraju przez najbliższe miesiące. Ponad 97 procent krakowian biorących udział w referendum opowiedziało się za odwołaniem dotychczasowego prezydenta Aleksandra Miszalskiego zaledwie dwa lata po jego wyborze. Wynik ten pokazuje gigantyczną skalę rozczarowania mieszkańców dotychczasową polityką Platformy Obywatelskiej w regionie.
Mimo tak jednoznacznego głosu społecznego, premier Donald Tusk zdecydował się na ruch, który wielu obserwatorów uznaje za przejaw skrajnej arogancji władzy. Nowym komisarzem Krakowa został bowiem Stanisław Kracik, wieloletni i niezwykle doświadczony działacz Platformy Obywatelskiej.
Strzał w stopę Tuska
Według publicysty Jaceka Liziniewicza, który tę sprawę komentował na antenie Radia Wnet, decyzja premiera może wywołać skutki odwrotne do zamierzonych i ostatecznie pogrążyć partię rządzącą w Małopolsce. Mieszkańcy Krakowa w jednoznaczny sposób opowiedzieli się przeciwko partyjniactwu i koterii, tymczasem rząd odpowiada kolejną stricte polityczną nominacją.
– To jest takie strzelanie sobie w stopę, bo jednak, jeżeli coś pokazało to referendum, to to, że Polacy też są zmęczeni tą polityką – wskazał Jacek Liziniewicz.





