Od przypadku do Radia Zet
Krzysztof Skowroński wspominał, że jego wejście do świata mediów było w dużej mierze dziełem przypadku. Jak opowiadał, początki pracy radiowej nie wynikały z wcześniejszych planów czy marzeń o zawodzie dziennikarza. Wszystko zaczęło się od ogłoszenia o naborze do Radia Gazeta, które usłyszał przypadkiem podczas słuchania Programu Trzeciego Polskiego Radia.
Skowroński przyznawał, że początkowo sam pomysł „radia-gazety” wydawał mu się absurdalny. Mimo to postanowił pojawić się na naborze organizowanym przez zespół tworzący późniejsze Radio Zet. Jak wspominał, atmosfera początku lat 90. sprzyjała eksperymentom, a media dawały poczucie ogromnej wolności i możliwości tworzenia czegoś całkowicie nowego.
– Usłyszałem w radiu, że jest nabór do Radia Gazeta. Pomyślałem sobie: ktoś będzie siedział w radiu i czytał gazety. To jest kompletny nonsens – wspominał.

– My żyjemy w deficycie. To jest prawdopodobnie 30-40 tysięcy złotych miesięcznie – ujawnia Krzysztof Skowroński. Twórca…
Jak opowiadał, na miejscu spotkał m.in. Marię Wiernikowską oraz Janusza Weissa. Właśnie wtedy rozpoczęła się jego wieloletnia przygoda z radiem. Skowroński podkreślał, że początki Radia Zet były zupełnie inne niż współczesne media komercyjne — mniej sformalizowane, bardziej spontaniczne i oparte przede wszystkim na osobowościach ludzi tworzących antenę.





