Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Ferdynand Ossendowski – pisarz, którego chciano wymazać

Był jednym z najpoczytniejszych polskich pisarzy międzywojnia, tłumaczonym na dziesiątki języków i czytanym na całym świecie. Potem komunistyczna Polska próbowała wymazać go z pamięci.
Ferdynand Ossendowski – pisarz, którego chciano wymazać

fot. NAC

Ferdynand Ossendowski. Pisarz, którego chciano wymazać z pamięci

148. rocznica urodzin Ferdynanda Ossendowskiego staje się dobrą okazją, by przypomnieć postać, która w dwudziestoleciu międzywojennym należała do najgłośniejszych nazwisk polskiej literatury, a po wojnie została niemal całkowicie usunięta z obiegu. Prof. Maria Jolanta Olszewska nie ma wątpliwości, że był to autor wyjątkowy, nie tylko ze względu na popularność, ale też przez niezwykłą biografię i bezkompromisową postawę polityczną. Jak mówi, „był na pewno jednym z najpoczytniejszych pisarzy okresu dwudziestolecia międzywojennego” i „nazywany był polskim Karolem Majem”.

Jego twórczość zestawiano nie tylko z Sienkiewiczem czy Marią Rodziewiczówną, ale też z Kiplingiem, Londonem i właśnie Mayem. Był czytany masowo, tłumaczony na dziesiątki języków, a jego książki osiągały nakłady, które do dziś robią ogromne wrażenie. Mimo to po wojnie komunistyczne państwo zrobiło bardzo wiele, by zniknął nie tylko z bibliotek, ale i z pamięci Polaków.

Ferdynand Ossendowski – pisarz, którego chciano wymazać
27.05.2026
23 min
Ferdynand Ossendowski – pisarz, którego chciano wymazać

Prowadzący:

Dlaczego Ossendowski został zakazany?

Zdaniem prof. Olszewskiej najkrótsza odpowiedź brzmi: ponieważ był „konsekwentnym, twardym antykomunistą”. Nie ukrywał swojej niechęci do bolszewizmu, nie próbował jej łagodzić, nie szukał kompromisu. Rozmówczyni podkreśla, że „nie znosił komunizmu, widział ogromne niebezpieczeństwo” i przez całe życie mówił o nim otwarcie, bez oglądania się na polityczne konsekwencje.

W jej ocenie złożyły się na to dwa zasadnicze wątki. Pierwszy wiązał się z jego działalnością antykomunistyczną i epizodem związanym z Aleksandrem Kołczakiem. Drugi — z książką „Lenin”, wydaną w 1930 roku. To właśnie w niej Ossendowski miał „całkowicie zdemaskować prawdziwe oblicze komunizmu”, pokazując Rosję sowiecką jako system mafijny, oparty nie na ideach, lecz przemocy, manipulacji i zbrodni. Prof. Olszewska mówi wprost, że był to autor, który „jako jedyny chyba tak konsekwentnie mówił nie komunizmowi” i przestrzegał przed nim Polaków.

Ukaz z 1951 roku i próba wymazania nazwiska

Po wojnie to właśnie ta bezwzględna antykomunistyczna postawa sprawiła, że Ossendowski stał się niewygodny dla nowego ustroju. Jak przypomina rozmówczyni, w 1951 roku wydano ukaz, na mocy którego pisarz miał zniknąć z życia kulturalnego Polski. Nie chodziło tylko o brak wznowień czy ograniczenie obiegu. Chodziło o całkowite wymazanie nazwiska. „Nie tylko jego książki były likwidowane z bibliotek, ale w ogóle jego nazwisko nie mogło się pojawiać w żadnych publikacjach” — mówi prof. Olszewska.

To ważny moment, bo pokazuje skalę represji symbolicznej. Ossendowski nie został po prostu zapomniany w naturalny sposób. Został świadomie usunięty z oficjalnego obiegu kultury. Dopiero po 1990 roku rozpoczął się proces przywracania jego twórczości polskim czytelnikom, choć — jak zauważa badaczka — nie wszystkie książki wróciły do obiegu i nie odzyskał on już takiej pozycji, jaką miał w II Rzeczypospolitej.

Autor, którego czytał cały świat

Prof. Olszewska zwraca uwagę, że w dwudziestoleciu międzywojennym Ossendowski był fenomenem nie tylko polskim, ale międzynarodowym. Szczególne znaczenie miała tu książka wydana pod koniec 1920 roku w Stanach Zjednoczonych — „Beasts, Men and Gods”, znana w Polsce jako „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”. To ona otworzyła mu drogę do światowej kariery. W samych Stanach Zjednoczonych miała 24 wydania, a łącznie jego twórczość została przełożona na 27 języków. Rozmówczyni podkreśla, że były to „najchętniej tłumaczone książki na języki obce”.

Co sprawiło, że czytelnicy tak chętnie po nie sięgali? Według prof. Olszewskiej Ossendowski idealnie odpowiedział na zapotrzebowanie epoki na egzotykę, przygodę i romans podróżniczy. „Stworzył coś takiego właśnie w rodzaju romansu podróżniczego, powieści egzotycznej, odświeżył tę powieść” — mówi. Jednocześnie potrafił połączyć żywioł przygody z autobiograficznym doświadczeniem, przez co jego książki miały w sobie coś więcej niż tylko czystą fikcję.

Między nauką a przygodą

Jednym z najbardziej interesujących wątków w rozmowie jest napięcie między naukowym zapleczem Ossendowskiego a jego literacką wyobraźnią. Jak przypomina prof. Olszewska, studiował on w Petersburgu i Paryżu, miał wykształcenie matematyczno-przyrodnicze, pracował w Tomsku i przygotowywał się do kariery naukowej. Napisał nawet specjalistyczną pracę dotyczącą węgli kopalnych i związków węglowych Dalekiego Wschodu.

A jednak to właśnie jego pierwsza wielka powieść wywołała „burzę w świecie naukowym”, bo przedstawione tam treści nie odpowiadały rygorom dzieła naukowego. Jak zaznacza rozmówczyni, Ossendowski podpisał się jako profesor, co wywołało szczególne reakcje uczonych, zwłaszcza w Szwecji i Francji. Świat naukowy zarzucał mu przekłamania, a nawet nadużycia. Ale dla czytelników nie miało to większego znaczenia. Oni dostali opowieść, która łączyła prawdziwą podróż, dramat historyczny i przygodę na wielką skalę.

Stanisław Janicki nie żyje. Tak nauczył Polskę starego kina
Stanisław Janicki nie żyje. Tak nauczył Polskę starego kina

Stanisław Janicki odszedł w wieku 92 lat, pozostawiając po sobie program, który dla wielu był pierwszą lekcją starego ki…

Biografia jak powieść przygodowa

Rozmowa z prof. Olszewską bardzo wyraźnie pokazuje, że biografia Ossendowskiego sama w sobie przypomina materiał na powieść. Badaczka zastrzega zresztą, że z tym pisarzem „nigdy nie wiemy, co było na pewno”, bo o jego życiu wiemy głównie to, co sam chciał ujawnić, a robił to w sposób „niezwykle uwolbrzymiony”. Jej zdaniem u Ossendowskiego fikcja i rzeczywistość stale się mieszają, ale właśnie to nadaje jego życiorysowi niezwykłą barwę.

Wiemy, że dużo podróżował już jako bardzo młody człowiek. Był na Kaukazie, odbył wyprawę od Dniestru po Bajkał, odwiedził Chiny, Japonię i Indie, a po doświadczeniach azjatyckich napisał „Chmury nad Gangesem”. Gdy wybuchła rewolucja 1905 roku, znalazł się w Mandżurii. Tam miał zostać aresztowany, skazany na karę śmierci, a później działać w środowiskach rewolucyjnych i spędzić wiele miesięcy w więzieniu. Prof. Olszewska przypomina też jego książkę „W ludzkim pyle”, zestawianą z Dostojewskim.

Kołczak, Mongolia i baron Ungern

Szczególne miejsce w tej opowieści zajmuje okres rewolucji i wojny domowej w Rosji. Ossendowski związał się wtedy z Aleksandrem Kołczakiem, a po jego rozstrzelaniu musiał ratować się ucieczką. Najpierw ukrywał się, później przedostał się do Mongolii, gdzie miał zostać doradcą barona Ungerna, jednej z najbardziej legendarnych i mrocznych postaci tamtego czasu. Prof. Olszewska nazywa go „krwawym baronem” i „biczem na bolszewików”, dodając, że do dziś nie wiemy o nim wszystkiego.

To właśnie z tych doświadczeń miała wyrosnąć książka „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”. Rozmówczyni podkreśla, że zawarł w niej swoje doświadczenia żołnierza, podróżnika i człowieka, który przeszedł ekstremalny survival w warunkach politycznego chaosu. To właśnie połączenie własnych przeżyć z atrakcyjną formą powieściową sprawiło, że książka stała się światowym bestsellerem.

Czy Ossendowskiego da się dziś czytać

Jedno z najciekawszych pytań dotyczy tego, czy twórczość Ossendowskiego jest dziś jeszcze dostępna dla współczesnego czytelnika, czy raczej zamknęła się już w historycznoliterackiej gablocie. Prof. Olszewska odpowiada ostrożnie, ale z wyraźnym przekonaniem, że warto po niego wracać. Przyznaje, że język bywa lekko archaiczny, że niektóre utwory „trącą myszką”, ale od razu dodaje, że właśnie to stanowi część ich urody. „Moim zdaniem ta patyna dodaje uroku tym powieściom” — mówi.

Jej zdaniem część książek można bez problemu czytać również dziś jako literaturę wakacyjną, przygodową, historyczną i egzotyczną. Wspomina choćby „Mocnych ludzi”, „Lisowczyków” i „Zagończyka”, sugerując, że jeśli ktoś lubi powieści historyczne à la Sienkiewicz, może być nimi naprawdę zachwycony. Sama przyznaje, że kiedy jako młoda czytelniczka sięgnęła po Ossendowskiego, „posłupiała”, widząc, jak efektownie można pisać o egzotycznym świecie.

Tajemnica skarbu i ostatnia rozgrywka z bolszewikami

Końcowy fragment rozmowy brzmi niemal jak finał sensacyjnej opowieści. Po wybuchu II wojny światowej Ossendowski przeniósł się do Podkowy Leśnej, a potem do Żółwina. Zmarł w szpitalu w Grodzisku w chwili, gdy wkraczała Armia Czerwona. Według prof. Olszewskiej miał posiadać wiedzę o tajemniczym skarbie barona Ungerna, dziś wartym — według legendy — około 20 milionów dolarów. Sowieci mieli szukać go żywego, a kiedy okazało się, że nie żyje, rozkopali jego grób, by upewnić się, że naprawdę nie żyje i znaleźć ewentualne ślady prowadzące do skarbu.

Nic nie znaleźli. Jak mówi rozmówczyni, Ossendowski przewidział taki scenariusz i spalił całe archiwum. „Tę największą tajemnicę zabrał do grobu” — podsumowuje. To właśnie dlatego, jej zdaniem, nawet dziś nie da się poznać pełnej prawdy o tej postaci. Ale może właśnie to podtrzymuje aurę tajemnicy wokół człowieka, który przez całe życie walczył z ograniczeniami, ideologią i narzucaną wizją świata.

Pisarz zepchnięty na margines

Na koniec prof. Olszewska przyznaje, że mimo przywracania Ossendowskiego po 1990 roku, dziś pozostaje on raczej „pisarzem minorum gentium”. Nie zajmuje już miejsca, które miał w dwudziestoleciu międzywojennym, a część jego twórczości funkcjonuje bardziej jako dokument epoki niż żywa literatura szeroko obecna w obiegu. Ale jednocześnie badaczka wyraźnie apeluje, by do niego wracać. „Warto do niego wracać, warto o nim pamiętać, znać, czytać i przede wszystkim zgłębiać jego nieprawdopodobną biografię” — mówi.

To chyba najuczciwsze podsumowanie. Ossendowski nie jest dziś pisarzem centralnym, ale pozostaje autorem, którego biografia, antykomunizm, podróżnicza wyobraźnia i skala dawnej popularności czynią postacią absolutnie wyjątkową w historii polskiej literatury.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks