„To nie jest powód do referendum”
Krzysztof Jan Klęczar przyznał, że gdyby był mieszkańcem Krakowa, nie wziąłby udziału w referendum dotyczącym odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Jak tłumaczył, brak udziału w głosowaniu jest w praktyce wyrazem sprzeciwu wobec odwołania władz miasta.
Klęczar zaznaczał, że referendum nie powinno stawać się „trzecią turą wyborów samorządowych”.
– Referendum odwoławcze jest taką bronią atomową samorządu i powinno być wykorzystywane wyłącznie w sytuacjach naprawdę ekstremalnych zaniedbań. W mojej opinii Aleksander Miszalski nie zrobił nic, co uzasadniałoby dziś referendum – mówił wojewoda.
– Wybory odbywają się raz na pięć lat i tak powinno pozostać. Nie może być tak, że referendum staje się polityczną dogrywką po przegranych wyborach – podkreślał.






