To, co wydarzyło się w ostatnich dniach wokół Telewizji Republika i jej redaktora naczelnego, przypomina scenariusz thrillera politycznego z krajów, w których demokracja nie jest nawet fasadowym systemem. Oficjalnym powodem policyjnych interwencji są maile i zgłoszenia o rzekomych ładunkach wybuchowych czy próbach samobójczych. Jednak zdaniem Tomasza Sakiewicza, to tylko wygodny pretekst do inwigilacji, zastraszania i ostatecznie – siłowej konfrontacji.
W rozmowie z Radiem Wnet naczelny Republiki nie gryzł w język. Wydał też specjalne oświadczenie, które ma go zabezpieczyć przed losem „seryjnych samobójców”.
„Nie mam myśli samobójczych”
Zanim Tomasz Sakiewicz przeszedł do merytorycznej analizy działań służb, postanowił przeczytać na antenie niezwykłe oświadczenie. Jak sam przyznał, zrobił to na wyraźną prośbę przyjaciół, którzy autentycznie obawiają się o jego życie.
– Na prośbę przyjaciół składam następujące oświadczenie: nie mam myśli samobójczych, mój nastrój wręcz ostatnio się poprawia, a paru przestępców w mundurach to nic w porównaniu z tym, czym była walka z bezpieką – oświadczył na antenie redaktor naczelny Telewizji Republika.





