Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Policja udawała pogotowie, funkcjonariusze zrywali naszywki. Sakiewicz ujawnia kulisy ataku na Telewizję Republika

Zerwane policyjne naszywki, funkcjonariusze udający pogotowie, skuta asystentka i przeszukanie bez nakazu. Tomasz Sakiewicz w rozmowie z Radiem Wnet ujawnia kulisy bezprecedensowego ataku na Telewizję Republika. Redaktor naczelny stacji wprost mówi o politycznej prowokacji, groźbie aresztowania i wydaje specjalne oświadczenie: „Nie mam myśli samobójczych, a mój nastrój wręcz się poprawia”.
Policja udawała pogotowie, funkcjonariusze zrywali naszywki. Sakiewicz ujawnia kulisy ataku na Telewizję Republika

Tomasz Sakiewicz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

To, co wydarzyło się w ostatnich dniach wokół Telewizji Republika i jej redaktora naczelnego, przypomina scenariusz thrillera politycznego z krajów, w których demokracja nie jest nawet fasadowym systemem. Oficjalnym powodem policyjnych interwencji są maile i zgłoszenia o rzekomych ładunkach wybuchowych czy próbach samobójczych. Jednak zdaniem Tomasza Sakiewicza, to tylko wygodny pretekst do inwigilacji, zastraszania i ostatecznie – siłowej konfrontacji.

W rozmowie z Radiem Wnet naczelny Republiki nie gryzł w język. Wydał też specjalne oświadczenie, które ma go zabezpieczyć przed losem „seryjnych samobójców”.

„Nie mam myśli samobójczych”

Zanim Tomasz Sakiewicz przeszedł do merytorycznej analizy działań służb, postanowił przeczytać na antenie niezwykłe oświadczenie. Jak sam przyznał, zrobił to na wyraźną prośbę przyjaciół, którzy autentycznie obawiają się o jego życie.

Na prośbę przyjaciół składam następujące oświadczenie: nie mam myśli samobójczych, mój nastrój wręcz ostatnio się poprawia, a paru przestępców w mundurach to nic w porównaniu z tym, czym była walka z bezpieką – oświadczył na antenie redaktor naczelny Telewizji Republika.

Dodał również z dozą ironii, która – jak twierdzi – jest jego sposobem na radzenie sobie z sytuacjami ekstremalnymi: – Moje zdrowie też jest niezłe. Może nawet wrócę do treningów Krav Magi. Przy ewentualnych interwencjach policji nie zamierzam stwarzać czynnego oporu.

Policja udawała pogotowie

Jednak to, co działo się w mieszkaniu redaktora i wokół jego współpracowników, nie ma w sobie nic z żartu. Sakiewicz z detalami opisał, jak wyglądało przeszukanie bez nakazu i siłowe wejście do jego biura.

Policjanci, którzy przed akcją decydują się zerwać ze swoich mundurów oznakowania, na podstawie których można ich rozpoznać… Odmawiają wylegitymowania się i siłą wpadają do domu. Jeszcze podając się za pogotowie – relacjonował w Radiu Wnet.

W wyniku tej akcji skuto asystentkę i przeprowadzono nielegalną rewizję. Zdaniem redaktora naczelnego, funkcjonariusze celowo zachowywali się agresywnie, aby sprowokować awanturę. – Wiedzieli, że nie mają nakazu i mieli mnie oskarżyć, jakby byli bez świadków, że to ja rzuciłem się na policjantów – tłumaczy Sakiewicz.

Czwartkowy fejk kontra piątkowy szturm

Najbardziej zastanawiająca w całej sprawie jest podwójna moralność służb i Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB). Komunikaty, które były podstawą do brutalnej akcji, pochodziły z instytucji rządowych. Zdecydowana większość z nich to tzw. „swatting” (fałszywe wezwania służb na adres ofiary) – powiadomienia o zamachach lub planowanych samobójstwach dzieci.

Jak zauważa Sakiewicz, sprawcy precyzyjnie dobierali adresy i wiek potencjalnych ofiar, co świadczy o dogłębnym rozpoznaniu środowiskowym. Służby doskonale wiedziały, że mają do czynienia z fałszywkami.

W czwartek wieczorem policja zjawiła się pod drzwiami Sakiewicza, sprawdziła telefonicznie, że to „fejk” i po prostu odeszła. Zaledwie kilkanaście godzin później, w piątek, na podstawie identycznego zawiadomienia zarządzono siłowy szturm. – Ta logika i merytoryka działania na to wskazuje. Mamy do czynienia z decyzją władzy, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości – punktuje szef Telewizji Republika.

Co więcej, maile z RCB ostrzegające o rzekomym zamachu na redakcję trafiały do… pracowników ZUS-u w Nowym Sączu jako materiał szkoleniowy, podczas gdy sama telewizja nie otrzymywała żadnych ostrzeżeń od państwowych instytucji.

Rosyjski haker jako alibi władzy

Kto za tym stoi? Oficjalna narracja próbuje zrzucić winę na rosyjskich hakerów lub szpiegów. W piątek wieczorem, tuż po brutalnych akcjach, na skrzynkę stacji przyszedł kolejny mail z groźbą bombową – tym razem napisany z rażącymi błędami, mającymi sugerować, że autorem jest Rosjanin wspierający znanego polskiego polityka.

Według Tomasza Sakiewicza to wyjątkowo nieudolna zasłona dymna.

Ten ostatni mail już nie miał być podniesieniem alarmu. Miał stworzyć alibi dla tych, którzy to robią. Zrobili to nieudolnie, w związku z tym już to, co podejrzewaliśmy, wiemy na pewno – twierdzi dziennikarz, sugerując, że wiadomość ta miała odsunąć podejrzenia od faktycznych mocodawców akcji z kręgów władzy. Policja w międzyczasie zatrzymała „dwóch gamerów”, których adresy od lat były wykorzystywane do podobnych prowokacji, co stawia skuteczność śledztwa pod ogromnym znakiem zapytania.

Prokuratorska pułapka

Apogeum tej historii miało nastąpić w poniedziałek. Naczelny Republiki został oficjalnie wezwany do prokuratury jako świadek (bez możliwości przedstawienia zarzutów) w głośnej sprawie nadużyć urzędniczych Zbigniewa Ziobry. Sakiewicz uważa to wezwanie za klasyczną pułapkę.

– Nie wolno wciągać w pułapkę świadka, mając inne zamiary wobec niego. Wydaje się z pokątnych wypowiedzi nielegalnej prokuratury, że mogę zostać aresztowany – ostrzegał w rozmowie z Radiem Wnet.

Przed budynkiem prokuratury przy ulicy Postępu 3 w Warszawie zorganizowano marsz poparcia dla nękanych dziennikarzy. – Oni nie chcieli takiej sytuacji, że ja się witam z ludźmi i chcieli mnie aresztować jeszcze w piątek – dodaje Sakiewicz, podkreślając, że jego decyzja o wejściu do budynku będzie uzależniona wyłącznie od aktualnego poziomu bezpieczeństwa i stanu prawnego.

Czy zastraszanie przyniosło skutek? Pytany o morale w redakcji, redaktor naczelny nie pozostawia złudzeń: – Jeżeli ktoś do nas przychodzi, to decyduje się po prostu na to, że musi być twardym, że musi być kimś, kto się mniej boi od innych. Strach można przełamywać, a najważniejsza jest solidarność.

Przeczytaj więcej

ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
Zaczęło się od pomysłu sprzed lat. Dziś „Orzeł i Krzyż” przyciąga tłumy
Zaczęło się od pomysłu sprzed lat. Dziś „Orzeł i Krzyż” przyciąga tłumy
Spór o definicję patriotyzmu. Jak polskie i niemieckie media opisały berliński incydent?
Spór o definicję patriotyzmu. Jak polskie i niemieckie media opisały berliński incydent?