– Ta umowa w oczywisty sposób z uwagi na jej treść, zakres oraz zobowiązania wymagała ratyfikacji w postaci ustawy i podpisu pana prezydenta. W świetle konstytucji ta umowa nie jest ważna i nie wywołuje żadnych skutków – stwierdza prawnik, dodając, że na gruncie Konwencji Wiedeńskiej druga strona umowy doskonale wie, że dokument bez ratyfikacji został wynegocjowany niezgodnie z polskim prawem.
Dodatkowe wątpliwości eksperta budzi fakt, czy na podpisanym dokumencie w ogóle widnieje podpis Władysława Kosiniaka-Kamysza i czy osoby parafujące dokument miały do tego stosowne pełnomocnictwa, które z zasady posiada jedynie Prezes Rady Ministrów.

Czy unijne miliardy na obronność to szansa dla Polski, czy finansowa pętla na dekady? Bronisław Wildstein w ostrych słow…
„Grupy przestępcze wróciły na VAT”
Dlaczego rząd w ogóle musiał sięgnąć po środki z umowy SAFE? Zdaniem eksperta to desperacka próba łatania gigantycznej dziury budżetowej, spowodowanej zapaścią w ściągalności podatków. Przyczyn tego stanu rzeczy prawnik upatruje w upolitycznieniu prokuratury.
– Wiemy doskonale, że rząd przekroczył progi ostrożnościowe budżetu i bez pieniędzy z SAFE nie będzie w stanie zamknąć budżetu. (…) My nie mamy wpływów z VAT-u – podkreśla mec. Skwarzyński.





