Kiedy 17 lat temu Radio Wnet zaczynało swoją przygodę, nikt nie przypuszczał, że model oparty na bezpośrednim wsparciu słuchaczy okaże się tak trwały. Krzysztof Skowroński wspomina początki z nostalgią, ale i twardą diagnozą rzeczywistości.
– Dookoła nas były wielkie wieżowce, wielkie media. Mówiliśmy, że to dinozaury, a my jesteśmy jaszczurką. A jaszczurka wygrała z dinozaurami, bo jest mobilna, szybciej się przemieszcza i mniej potrzebuje – tłumaczy Skowroński. Dziś jednak sytuacja się zmieniła. Wnet nie jest już małym gadem, ale medium, które musi sprostać profesjonalizacji, nie tracąc przy tym swojej „jaszczurczej” zwinności.
Finansowy „deficyt wolności”
Model biznesowy Radia Wnet jest unikalny na polskiej scenie medialnej. Ponad 60 proc. budżetu pochodzi bezpośrednio od słuchaczy – czy to poprzez wpłaty na Patronite, bezpośrednie darowizny, czy 1,5 proc. podatku. Kolejne 30 proc. to wpływy z YouTube, a zaledwie 10 proc. stanowią tradycyjne reklamy.
Mimo to, jak przyznaje redaktor naczelny, stabilność finansowa wciąż jest wyzwaniem. – Od początku radio powstało z myśli, z radości i poczucia wolności. Sprawy finansowe zawsze kulały. Często wydawało się, że przed nami jest ściana, że dalej się nie uda. Ale udawało się i mamy nadzieję, że dalej będzie się udawać – mówi Skowroński.





