Teraz na antenie:
Radio Wnet
Wiadomości

Czarnobyl po 40 latach. Jak dziś wygląda strefa?

Miał być symbolem katastrofy, a stał się także opowieścią o naturze i ludziach, którzy zostali. Krystian Machnik mówi, jak dziś wygląda Czarnobyl po 40 latach od awarii.
Czarnobyl po 40 latach. Jak dziś wygląda strefa?

Krystian Machnik fot. napromieniowani.pl Maciej Bogaczyk

Czarnobyl po 40 latach. Natura wróciła, ale katastrofa trwa

26 kwietnia 1986 roku doszło do awarii reaktora nr 4 w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Czterdzieści lat później to miejsce nadal pozostaje symbolem katastrofy, ale nie wygląda już tak, jak wielu ludzi wyobraża sobie je na podstawie filmów i telewizyjnych ujęć. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej przypomina, że wokół elektrowni wciąż funkcjonuje strefa wykluczenia, a skutki awarii są odczuwalne także w długim horyzoncie bezpieczeństwa jądrowego i środowiskowego.

O współczesnym Czarnobylu opowiada Krystian Machnik z napromieniowani.pl, autor książki Ostatni ludzie Czarnobyla. Jak mówi, z tym miejscem jest związany od lat, a jego spojrzenie dawno przestało być wyłącznie spojrzeniem turysty czy obserwatora katastrofy. Dziś widzi w Czarnobylu przede wszystkim naturę, pamięć i ludzi, którzy mimo wszystkiego zostali.

Czarnobyl po 40 latach. Jak dziś wygląda strefa?
25.04.2026
34 min
Czarnobyl po 40 latach. Jak dziś wygląda strefa?

Prowadzący:

Jak dziś wygląda Czarnobyl

Krystian Machnik wspomina, że kiedy pojechał tam pierwszy raz, największym zaskoczeniem nie były ruiny, ale to, jak bardzo Czarnobyl nie przypomina medialnego wyobrażenia o martwej, szarej pustce. „Pierwsze wrażenie to, że Czarnobyl nie wygląda tak, jak wygląda często w mediach po prostu” — mówi.

Rozmówca opisuje moment wjazdu do Prypeci jako doświadczenie niemal nierzeczywiste. Zamiast miasta widział ścianę zieleni. Dopiero wejście na wysoki blok pozwoliło mu zrozumieć, że znajduje się w środku dawnego pięćdziesięciotysięcznego miasta. „Zobaczyłem taki zielony dywan i wystające z niego szare budynki” — wspomina.

To właśnie ten obraz powraca w całej rozmowie. Czarnobyl pozostaje postapokaliptyczny, ale nie w filmowej tonacji kurzu i rdzy. Jest zielony, dziki i niemal wchłonięty przez przyrodę.

W rzeczywistości Czarnobyl jest bardzo kolorowy, bo po prostu natura odebrała to, co kiedyś zabrał jej człowiek

Prypeć po latach. Miasto ukryte w lesie

Nasz rozmówca podkreśla, że jednym z najważniejszych doświadczeń Czarnobyla jest zetknięcie z miastem, które praktycznie znika pod roślinnością. To nie są tylko porzucone bloki i szkoły, ale przestrzeń, którą natura odzyskała niemal całkowicie. „W rzeczywistości Czarnobyl jest bardzo kolorowy, bo po prostu natura odebrała to, co kiedyś zabrał jej człowiek” — mówi.

W jego relacji drzewa rosną wszędzie — w budynkach, między szkolnymi ławkami, na balkonach i dachach. Czasem trudno nawet dojść do wejścia, bo wszystko zarosło tak bardzo, że dawne granice między miastem a lasem praktycznie przestały istnieć. To właśnie dlatego Prypeć, mimo że wciąż działa na wyobraźnię jako symbol katastrofy, robi dziś inne wrażenie niż w pierwszych latach po awarii.

Elektrownia jądrowa w Choczewie zagrożona? Prof. Pieńkowski ostrzega przed opóźnieniem
Elektrownia jądrowa w Choczewie zagrożona? Prof. Pieńkowski ostrzega przed opóźnieniem

Elektrownia jądrowa w Choczewie może zostać opóźniona przez pomysł gruntownej zmiany prawa atomowego – alarmuje prof. Lu…

Samosioły. Ostatni ludzie Czarnobyla

Najbardziej ludzki wymiar tej historii tworzą samosioły, czyli osoby, które po ewakuacji wróciły do swoich domów w strefie zamkniętej. Oficjalnie ich liczba jest dziś niewielka. Krystian Machnik mówi, że według danych jest ich ponad 50, ale według niego realnie może być ich raczej około 30.

To ludzie w bardzo podeszłym wieku, najczęściej kobiety. „Średnia to wiek osiemdziesiąt parę lat. Głównie są to kobiety, mężczyzn zostało bardzo mało” — mówi. Właśnie dlatego często używa się też określenia „babuszki z Czarnobyla”.

Autor pozycji Ostatni ludzie Czarnobyla wyjaśnia, że nie są to ludzie, którzy zajęli cudze domy po katastrofie. To osoby, które wróciły do własnych chat i postanowiły dożyć tam swoich dni. „Oni wrócili do swoich domów, postanowili dożyć swoich dni tam, gdzie się urodzili” — podkreśla.

Czuję się tak, jakbym przyjechał do przybranej babci i jestem traktowany jak wnuk

Jak żyją ostatni mieszkańcy strefy?

Warunki, w jakich żyją samosioły, są bardzo surowe. Mieszkają w drewnianych domach, często bez bieżącej wody, z niestabilnym dostępem do energii elektrycznej i daleko od sklepów czy sąsiadów. A jednak w ich codzienności wciąż jest rytm pracy, uprawy ziemi i sąsiedzkiej pomocy.

Krystian Machnik opowiada, że w niektórych wsiach między jedną chatą a drugą mogą być nawet dwa kilometry odległości. W innych tworzą się niewielkie skupiska, ale i tam skala samotności pozostaje ogromna. „Jeśli ktoś raz na miesiąc do ciebie przyjeżdża, to naprawdę starają się zatrzymać tego człowieka najdłużej, jak tylko się da” — mówi.

To dlatego Czarnobyl nie jest dla niego wyłącznie miejscem katastrofy. Jest też miejscem więzi. „Czuję się tak, jakbym przyjechał do przybranej babci i jestem traktowany jak wnuk” — opowiada.

Ukraina z ogromnym wsparciem z UE. 90 mld euro po odblokowaniu dostaw ropy
Ukraina z ogromnym wsparciem z UE. 90 mld euro po odblokowaniu dostaw ropy

Ukraina ma otrzymać 90 miliardów euro pożyczki, a przełom miał nastąpić po wznowieniu przesyłu ropy ropociągiem Drużba n…

Promieniowanie w Czarnobylu. Jak wygląda zagrożenie?

W rozmowie powraca też pytanie, które dla większości ludzi jest najważniejsze: czy Czarnobyl po 40 latach nadal jest niebezpieczny. Autor odpowiada na to bez uproszczeń. Z jednej strony odrzuca mit „radioaktywnej pustyni”, z drugiej podkreśla, że strefa wcale nie jest równomiernie skażona i wymaga wiedzy oraz ostrożności.

„Promieniowanie nie robi aż takiej szkody, jak się wydawało” — mówi, mając na myśli przyrodę, która na wielu terenach odrodziła się wyjątkowo intensywnie. Rzeczywiście IAEA wskazuje, że strefa wykluczenia jest zasadniczo niezamieszkana, ale przyroda i środowisko funkcjonują tam w złożony sposób, a skutki radiologiczne są nierównomierne.

Krystian Machnik tłumaczy też, że główne zagrożenie to nie „widzialne promieniowanie”, ale pył radioaktywny i skażenie wewnętrzne. Osoby opuszczające strefę przechodzą kontrolę dozymetryczną, a ewentualne skażenie najczęściej da się usunąć przez oczyszczenie odzieży czy obuwia.

Strefa zamknięta ma tysiące kilometrów

Czarnobylska strefa zamknięta pozostaje ogromnym obszarem. To około 2600 kilometrów kwadratowych, czyli przestrzeń porównywalna z dwoma średnimi polskimi powiatami. W źródłach międzynarodowych podawane są też szersze ujęcia strefy wykluczenia i terenów skażonych — IAEA mówi o 30-kilometrowej strefie wokół elektrowni, a źródła branżowe wskazują, że obszar administracyjnie związany z wykluczeniem i skażeniem był później modyfikowany i rozszerzany.

Rozmówca podkreśla, że w tej przestrzeni znajduje się 96 opuszczonych miejscowości. To pokazuje skalę katastrofy znacznie lepiej niż sama liczba kilometrów kwadratowych.

Elektrownia w Czarnobylu nadal jest problemem

Machnik mówi jasno, że największym problemem nie jest dziś sama strefa jako taka, ale czwarty energoblok, czyli miejsce katastrofy. Elektrownia została wyłączona wiele lat temu, a ostatni pracujący blok zamknięto w 2000 roku. Branżowe i oficjalne źródła potwierdzają, że zakład pozostaje w długotrwałym procesie likwidacji i demontażu.

„Elektrownia jest wygaszana” — mówi Krytian Machnik. Dodaje jednak, że wojna w Ukrainie wyhamowała część prac, bo priorytety państwa są dziś inne. Według oficjalnych dokumentów IAEA uszkodzenia po ataku drona z 14 lutego 2025 roku i późniejszym pożarze poważnie naruszyły funkcjonowanie osłony New Safe Confinement. Agencja wskazuje wprost, że szkody utrudniają osiąganie dwóch głównych celów tej konstrukcji: bezpiecznego odizolowania materiałów radioaktywnych oraz umożliwienia demontażu niestabilnych struktur starego „Schronienia”.

Atak na arkę nad reaktorem pogorszył sytuację

W lutym 2025 roku rosyjski atak dronowy uszkodził nową osłonę nad reaktorem nr 4. IAEA informowała wtedy, że nie doszło do wzrostu poziomu promieniowania poza normę, ale sama konstrukcja została naruszona, a pożar spowodował dodatkowe zniszczenia. Kolejne raporty Agencji potwierdzały, że uszkodzenia są poważne i wpływają na projektowaną trwałość oraz funkcję obiektu.

Twórca bloga napromieniowani.pl widział to miejsce już po ataku. „Niestety mogę powiedzieć, że zniszczenia są spore” — mówi. W jego ocenie przed stroną ukraińską są nie tylko lata napraw, ale też konieczność odzyskania zdolności do bezpiecznego kontynuowania prac przy skutkach katastrofy.

Czy Czarnobyl nadal zagraża Europie

Rozmówca nie ucieka od najtrudniejszego pytania: co by się stało, gdyby doszło do jeszcze poważniejszego uszkodzenia osłony nad reaktorem. Jego odpowiedź jest ostrożna, ale jednoznaczna. Nie chodzi o powtórkę eksplozji z 1986 roku, bo wtedy wybuchł czynny reaktor, ale o wtórne skażenie radioaktywnym pyłem.

„To jest wspólny problem ludzki, a nie narodowy” — mówi. Ten pogląd znajduje potwierdzenie w działaniach IAEA i społeczności międzynarodowej, które od początku traktują bezpieczeństwo w Czarnobylu jako kwestię ponadgraniczną. Sama Agencja wielokrotnie podkreślała, że ataki na infrastrukturę jądrową w Ukrainie zwiększają ryzyko dla bezpieczeństwa nuklearnego.

Czy Czarnobyl kiedyś zniknie jako problem?

Krytsian Machnik uważa, że promieniowanie będzie z czasem słabło, ale nie oznacza to szybkiego końca problemu. Cez-137, jeden z głównych izotopów odpowiadających za skażenie, ma okres półrozpadu około 30 lat, więc po 40 latach część aktywności już spadła. Jednocześnie pozostają miejsca szczególnie skażone, a największy ciężar problemu skupia się wokół samego czwartego energobloku. To, że poziom skażenia zmienia się w czasie, potwierdzają też materiały IAEA dotyczące skutków środowiskowych awarii.

W jego ocenie pełne uporanie się z miejscem katastrofy to nie kwestia kilku czy kilkunastu lat, lecz bardzo długiego horyzontu. „Raczej tutaj mówimy o kwestii wieku dwudziestego drugiego” — mówi o docelowym uporaniu się z problemem zniszczonego reaktora.

Dla niego Czarnobyl to przede wszystkim ludzie

W końcówce rozmowy Krystian Machnik sprowadza cały temat do dwóch słów: „katastrofa i ludzie”. To właśnie one najlepiej wyjaśniają, dlaczego po tylu latach nadal wraca do Czarnobyla i dlaczego nie postrzega go wyłącznie jako miejsca awarii.

„Ja Czarnobyl postrzegam często z tej ludzkiej strony” — mówi. Dla niego to nie tylko historia technologii, skażenia i reaktora, ale też opowieść o samosiołach, pracownikach strefy i o ludziach, którzy codziennie żyją w cieniu wydarzenia sprzed 40 lat.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Trzy dekady sąsiedztwa i głęboki regres. Relacje polsko-niemieckie utknęły w martwym punkcie
Trzy dekady sąsiedztwa i głęboki regres. Relacje polsko-niemieckie utknęły w martwym punkcie
Płaczek: Zarzucam przedstawicielom rządu kłamstwo. Chodzi o pieniądze dla Ukrainy
Płaczek: Zarzucam przedstawicielom rządu kłamstwo. Chodzi o pieniądze dla Ukrainy
Wróblewski o Ukrainie: Zełenski stawia na Niemcy, ale Polska ma silne argumenty
Wróblewski o Ukrainie: Zełenski stawia na Niemcy, ale Polska ma silne argumenty