Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

Leon XIV w Afryce. Tasiemski: to była próba leczenia ran kontynentu

– Gdyby pytać o jedno zdanie podsumowania, powiedziałbym, że to jest jakiś wysiłek leczenia ran Afryki – mówi w Radiu Wnet ojciec Stanisław Tasiemski. Jego zdaniem podróż Leona XIV do Algierii, Kamerunu, Angoli i Gwinei Równikowej miała wymiar znacznie głębszy niż tylko dyplomatyczny.
Leon XIV w Afryce. Tasiemski: to była próba leczenia ran kontynentu

Papież przybył do Kamerunu 15.04.2026 (@Vatican Media)

Papież spełnił swoje marzenie

Ojciec Stanisław Tasiemski podkreśla, że pielgrzymka Leona XIV do Afryki była dla samego papieża podróżą szczególną. Nie chodziło tylko o oficjalną wizytę, ale o długo noszone pragnienie, które wreszcie udało się zrealizować.

– Papież Leon, kiedy pytano go, dlaczego jedzie do Afryki, odpowiedział, że miał marzenie. Trochę cytował Kinga, Martina Kinga, który mówił „I have a dream”. To było jego marzenie – mówi ojciec Stanisław Tasiemski.

Jak przypomina, Leon XIV ma z Afryką relacje starsze niż jego pontyfikat. Jako generał zakonu wielokrotnie odwiedzał ten kontynent, zwłaszcza Nigerię.

– Jeden z jego bliskich współpracowników, to jest Nigeryjczyk, wyznał kiedyś, że jako generał ojciec Prevost odwiedzał Nigerię dziesięć razy. Więc ma szczególne związki i szczególną miłość do Afryki – mówi Tasiemski.

Cztery kraje, cztery różne rany

W ocenie prezesa KAI wybór krajów nie był przypadkowy. Algieria, Kamerun, Angola i Gwinea Równikowa tworzą mapę różnych doświadczeń cierpienia, przemocy i historycznych napięć.

– To są cztery kraje, które mają na różny sposób to doświadczenie poranienia – mówi ojciec Stanisław Tasiemski.

W Algierii są to między innymi głębokie rany związane z kolonialną przeszłością i z dramatem zamordowanych chrześcijan.

– To jest kraj, w którym przecież dochodziło pod koniec lat dziewięćdziesiątych do brutalnych zabójstw, morderstw chrześcijan. Przypomnijmy mnichów z Tibhirine, trapistów. W 2018 roku była beatyfikowana grupa katolików zamordowanych przez fundamentalistów islamskich, w tym biskup Pierre Claverie – przypomina Tasiemski.

Zaznacza przy tym, że choć papież nie wypowiadał wszystkiego wprost, to pamięć o tych wydarzeniach była w Algierii stale obecna.

– To nie było powiedziane wprost, ale było to dane wyraźnie do zrozumienia, że o tych czasach trudno nie mówić, nie można zapomnieć – mówi.

Pokój, ale bez naiwności

Jednym z najmocniejszych elementów tej podróży było papieskie wołanie o pokój. Tasiemski zwraca uwagę, że Leon XIV mówił o tym szczególnie mocno w Kamerunie, ale czynił to w sposób bardzo świadomy i ostrożny.

– Pokój, ale też i bardzo mocne słowa o tym, żeby nie wykorzystywać religii do wszczynania wojny, usprawiedliwiania wojny. Te słowa padły w Kamerunie – mówi.

Równocześnie zaznacza, że papieskie przemówienia miały szczególną konstrukcję. Często to nie sam papież mówił wszystko wprost, ale dopuszczał do głosu świadków.

– To były spotkania, gdzie zakonnica mówi o tym, kiedy została uprowadzona dla okupu. Bardzo dramatyczne świadectwo. Często było tak, że to, czego papież nie powiedział, mówili ci, którzy mieli złożyć świadectwo – podkreśla Tasiemski.

To właśnie dzięki tym świadectwom pielgrzymka nie miała charakteru wyłącznie kurtuazyjnego. Była zanurzona w konkretnym cierpieniu ludzi i wspólnot.

Angola i Gwinea Równikowa – wiara pośród przemocy i tyranii

Tasiemski przypomina, że również Angola i Gwinea Równikowa niosą własne ciężary historii. Angola to kraj ogromnych zasobów i jednocześnie bardzo trudnej przeszłości politycznej.

– To drugi pod względem zasobów ropy naftowej kraj w Afryce, kraj bogaty w diamenty, ale dla obserwatora zastanawiające jest to, że prezydent Angoli jest człowiekiem, który był cztery lata szkolony przez Armię Czerwoną w Moskwie, a wśród języków, którymi operuje, jest rosyjski – mówi.

W Gwinei Równikowej papież odwiedził z kolei jedno z najcięższych więzień w regionie.

– Jednym z takich ciekawych doświadczeń w Gwinei Równikowej było odwiedzenie więzienia bardzo surowego, podobno jednego z najbardziej surowych w Afryce Środkowej. Odwiedziny w deszczu, ci ludzie tańczą. Zupełnie coś niesamowitego – opowiada Tasiemski.

Przy tej okazji najmocniej wybrzmiewa papieski apel o nadzieję i odpowiedzialność. Tasiemski zwraca uwagę, że Leon XIV wyraźnie pokazywał, iż tyrani i despoci żywią się rozpaczą ludzi.

– Ojciec Święty zauważył coś takiego, że dla różnych tyranów i despotów bardzo istotne jest to, żeby ludzie byli pogrążeni w rozpaczy, żeby byli pasywni, żeby byli bierni. I jego przesłanie było też i przesłaniem do tego: bierzcie odpowiedzialność tam, gdzie jesteście. Bądźcie ludźmi czynu, nie tylko, ale też i ludźmi nadziei – mówi.

Afryka odpowiedziała entuzjazmem

W relacji ojca Tasiemskiego bardzo mocno wybrzmiewa też reakcja samych Afrykańczyków. Pielgrzymka Leona XIV nie była przyjęta chłodno ani oficjalnie. Przeciwnie – widać było wielki entuzjazm wiernych.

– Ten entuzjazm, którego Ojciec Święty doświadczył, trochę mi przypominał ten entuzjazm Polski 1979, pierwszej wizyty Ojca Świętego – mówi Tasiemski.

To porównanie jest bardzo mocne, bo pokazuje, że ta podróż nie była tylko serią spotkań państwowych. Dla wielu ludzi była doświadczeniem wolności, nadziei i bliskości Kościoła.

Z wypowiedzi prezesa KAI wyłania się obraz pielgrzymki, która miała jednocześnie wymiar duchowy, społeczny i historyczny. Leon XIV nie pojechał do Afryki tylko po to, by odwiedzić kolejne kraje. Pojechał tam – jak wynika z tej rozmowy – po to, by dotknąć ran, o których świat często już nie chce pamiętać.

Przeczytaj więcej

Śledczy weszli do Deutsche Banku. Afera podatkowa w Niemczech
Śledczy weszli do Deutsche Banku. Afera podatkowa w Niemczech
Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech? AfD na czele sondaży
Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech? AfD na czele sondaży
Wolność pod lupą. Chat Control, prywatność i pytanie, którego Bruksela woli nie zadawać (na wszelki wypadek)
Wolność pod lupą. Chat Control, prywatność i pytanie, którego Bruksela woli nie zadawać (na wszelki wypadek)