Ta historia nie jest zamknięta. Ona wciąż rezonuje w muzyce, w pamięci i w pytaniach o przyszłość polskiej kultury. Im dłużej wybrzmiewa, tym wyraźniej pokazuje, jak bardzo potrzebujemy takich głosów niepokornych, niwygodnych, ale prawdziwych.
Tutaj do wysłuchania wspomnienie o Martynie Nancy Załodze:
Artystka z krwi i kości
Martyna Nancy Załoga była postacią, której nie sposób było pomylić z nikim innym. Basistka, wokalistka, autorka tekstów, ale przede wszystkim osobowość. Jej obecność na scenie miała wymiar niemal fizyczny: energia, intensywność, bezkompromisowość. Jak wspomina Wojciech Konikiewicz, „na scenie zamieniała się w demona”, by chwilę później, już poza światłem reflektorów, być osobą ciepłą, delikatną i uważną.






