Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Wystawa o tańcu w Krakowie. Trwają poszukiwania obrazu

Muzeum Narodowe w Krakowie zapowiada wystawę o tańcu w sztuce polskiej. W centrum znajdą się nie tylko znane nazwiska, ale też dzieła z prywatnych kolekcji i poszukiwany „Mazurek Chopina”.
Wystawa o tańcu w Krakowie. Trwają poszukiwania obrazu

Kraków szykuje wystawę o tańcu w sztuce polskiej

Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowuje wystawę poświęconą motywowi tańca w sztuce polskiej od połowy XIX wieku do współczesności. Jak zapowiada Anna Budzałek, kuratorka ekspozycji, nie będzie to opowieść wyłącznie o lekkiej, dekoracyjnej stronie tańca. W centrum znajdą się emocje, wspólnotowość, historia i sposoby, w jakie artyści próbowali uchwycić ruch w malarstwie, rzeźbie i pracach na papierze.

Wystawa o tańcu w Muzeum Narodowym w Krakowie

Anna Budzałek podkreśla, że temat dojrzewał bardzo długo. „Od bardzo dawna, to znaczy od ponad dekady, przyglądam się temu motywowi w sztuce polskiej, ale też światowej” – mówi. Jak przypomina, już w 2013 roku prowadziła cykl wykładów poświęconych temu zagadnieniu i od tamtego czasu konsekwentnie wracała do pytania o to, jak sztuka pokazuje taniec.

Kuratorka zwraca uwagę, że sam motyw jest wyjątkowo wdzięczny, ale też wymagający. „Taniec to przecież ruch i jak pokazać na płótnie czy chociażby w rzeźbie coś, co jest ruchem” – pyta. Właśnie to napięcie między bezruchem dzieła a dynamiką tańczącego ciała stało się jednym z punktów wyjścia do całej ekspozycji.

Oficjalna zgoda na rozpoczęcie pracy nad wystawą pojawiła się w ubiegłym roku. Od tego momentu przygotowania przyspieszyły, choć – jak wynika z wypowiedzi kuratorki – sam pomysł dojrzewał znacznie dłużej.

Taniec w sztuce polskiej od XIX wieku do współczesności

Budzałek tłumaczy, że rozległość tematu wymusiła wyraźne ramy czasowe. Dlatego wystawa zacznie się od połowy XIX wieku i poprowadzi widza przez kolejne epoki aż do współczesności. „Chcę pokazać rozmach tego tańca” – zapowiada.

Początek ma być osadzony w tańcach narodowych i zbiorowych: polonezie, oberku, kujawiaku, mazurze i krakowiaku. Kuratorka zastrzega jednak, że nie interesuje jej proste ilustrowanie tego repertuaru. „Nie chcę tego ilustrować, chcę opowiedzieć poprzez taniec o wspólnotowości” — mówi. I dodaje: „Te tańce łączą. Tańczymy w grupach, tańczymy ze sobą”.

W tym ujęciu taniec staje się czymś więcej niż tematem estetycznym. Jest opowieścią o więzi, przeżywaniu wspólnoty i emocjach, które budują relacje między ludźmi. Jak mówi Budzałek, „taniec wyzwala w nas radość, najpiękniejsze, najszlachetniejsze emocje”, ale zarazem potrafi prowadzić także ku znacznie trudniejszym przeżyciom.

Od chocholego tańca po trudne emocje wojny

Wystawa nie zatrzyma się na pogodnych przedstawieniach. Kuratorka zapowiada, że kolejne części ekspozycji pokażą, jak motyw tańca wchodzi w rejony symbolizmu, niepokoju i egzystencjalnego ciężaru. „Stąd też sztuka młodopolska i symbolizm, i chocholi taniec, ten taniec obezwładniający, taniec, który nie tyle daje przyjemność, co w tańcu się zaczynamy zatracać” — wyjaśnia.

Dalej pojawi się nowoczesność i międzywojnie, gdzie taniec stanie się polem artystycznych eksperymentów. Budzałek zapowiada „dancingi, frywolność, ale też poszukiwanie nowej formy wyrazu”, bo artyści tego czasu rozbijali formę, rozczłonkowywali ruch i próbowali inaczej uchwycić dynamikę ciała.

Jeszcze mocniej wybrzmi część poświęcona sztuce wojennej i powojennej. „Zacznę w sposób przejmujący” — zapowiada kuratorka, wspominając prace powstałe w 1944 roku. Jak podkreśla, ten taniec będzie już „przejmujący, trudny, ciężki”. Z kolei w sztuce powojennej opowieść stanie się bardziej indywidualna. „Już nie będziemy widzieć wszędzie roztańczone pary, ale coraz bardziej ten taniec będzie opowieścią indywidualną o naszych emocjach. Opowieścią własną” — mówi.

https://wnet.fm/2026/04/13/trump-uderza-w-leona-xiv-grzywaczewski-takiego-ataku-na-papieza-nie-bylo-od-lat

Taniec jako opowieść o historii i wspólnocie

Z rozmowy wynika wyraźnie, że planowana wystawa ma być czymś więcej niż przeglądem przedstawień tanecznych. Budzałek widzi w tym motywie narzędzie opowiadania o Polsce, emocjach i przemianach kulturowych. Gdy pada pytanie, czy przez taniec można opowiedzieć historię kraju, odpowiada bez wahania: „Myślę, że tak”.

Kuratorka podkreśla, że podczas przygotowań przeszukuje kolekcje różnych instytucji, analizuje obrazy, rzeźby i prace na papierze, a z tego materiału stopniowo wyłania się szersza opowieść. „Nagle okazuje się, że taniec jest nośnikiem szeregu emocji” – mówi. I dodaje, że nie chodzi tylko o „spędzenie wolnego czasu na prywatce, na dancingu”, lecz o temat znacznie poważniejszy, obejmujący szerokie spektrum doświadczeń.

To właśnie dlatego wystawa ma prowadzić widza od wspólnoty i narodowego rytuału ku coraz bardziej osobistym, a czasem bolesnym sensom wpisanym w ruch i gest.

Muzeum Narodowe szuka obrazu Edwarda Okunia

Jednym z najciekawszych wątków przygotowań są poszukiwania obrazu Edwarda Okunia „Mazurek Chopina” z 1911 roku. Anna Budzałek przyznaje, że to właśnie ten obraz szczególnie chciałaby pokazać na wystawie. Problem polega na tym, że muzeum zna go dziś właściwie tylko z reprodukcji i szczątkowych informacji.

„Jedyną informacją jest reprodukcja odnajdywana w internecie” – mówi kuratorka. Jak dodaje, udało się ustalić, że obraz prawdopodobnie został sprzedany na aukcji w Paryżu. Muzeum zwróciło się do domu aukcyjnego z prośbą nie o ujawnienie danych nabywcy, lecz o przekazanie właścicielowi informacji, że dzieło jest poszukiwane na wystawę. „Nie odzyskaliśmy do tej pory odpowiedzi. Cierpliwie nadal czekamy” – podkreśla.

Anna Budzałek nie ukrywa jednak, że do dnia otwarcia nie porzuci nadziei. Dlatego muzeum opublikowało prośbę także na swojej stronie, licząc, że informacja dotrze do właściciela obrazu albo do osób, które mogą pomóc w ustaleniu jego losów.

Mazurek Chopina ma być jednym z symboli wystawy

Kuratorka mówi o pracy Okunia z wyraźnym zaangażowaniem. Choć zna ją jedynie z reprodukcji, już teraz widzi w niej dzieło wyjątkowe. „Wygląda wspaniale” – mówi o obrazie. Podkreśla, że Okuń, choć związany bardziej z Warszawą i później z Włochami niż z Krakowem, wnosi do tej opowieści ważny młodopolski idiom.

„Ta jego sztuka jest bardzo dekoracyjna, jest osnuta w symbolizmie” – wyjaśnia. A sam „Mazurek Chopina”, jak dodaje, wydaje się „iście polski i w tytule, i w emocjach”. Budzałek zwraca uwagę na dynamikę postaci, stroje i pejzaż, który widać na reprodukcji. „Ten obraz dla mnie jest iście polski” – podkreśla.

Właśnie dlatego brak tej pracy byłby odczuwalny. Nie tylko jako brak jednego dzieła, ale jako ubytek ważnego akcentu w opowieści o tańcu, wspólnocie i wyobraźni polskiej sztuki.

Dzieła z kolekcji prywatnych to największe wyzwanie

Rozmówczyni zaznacza, że przygotowanie takiej wystawy to nie tylko praca interpretacyjna, lecz także żmudne poszukiwania. W przypadku muzeów i instytucji procedura jest prostsza – wystarczy zwrócić się do partnerów z pytaniem o obiekty o interesującej tematyce. Znacznie trudniej jest wtedy, gdy dzieło znajduje się w kolekcji prywatnej.

„Poszukiwanie dzieł z kolekcji prywatnych już nie jest takie proste” – mówi Budzałek. Kuratorka tłumaczy, że muzeum nie ma swobodnego dostępu do kolekcjonerów, a możliwość wypożyczenia dzieła zależy od cierpliwości, zaufania i dobrej woli właściciela.

Jednocześnie przyznaje, że takie działania już przyniosły efekty. „Ja już przyznam, że w związku z tą wystawą już dwie prace w ten sposób znalazłam” – mówi. Jak dodaje, w tych przypadkach polskie domy aukcyjne poinformowały kolekcjonerów o zainteresowaniu muzeum, a właściciele życzliwie odpowiedzieli. Wstępne zgody już są, co dla organizatorów jest dużym sukcesem.

Wystawa w Krakowie pokaże dzieła rzadko oglądane

Pani kurator podkreśla, że jedną z największych wartości tej ekspozycji ma być możliwość zobaczenia prac, które na co dzień pozostają poza zasięgiem publiczności. Dotyczy to zarówno dzieł prywatnych, jak i obiektów z muzealnych magazynów, rzadko eksponowanych w stałych galeriach.

„Dzieła z kolekcji prywatnych nieczęsto goszczą w przestrzeniach muzealnych” – przypomina kuratorka. I dodaje, że to właśnie dlatego każda zgoda na wypożyczenie daje wielką radość i tworzy okazję, by pokazać coś, czego zazwyczaj nie da się oglądać.

Ważne jest też samo przesunięcie akcentu. Jak mówi nasza rozmówczyni, tym razem pierwszoplanowy ma być nie tyle sławny artysta i jego nazwisko, ile konkretne dzieło osadzone w nowym kontekście. „Bohaterem nie jest artysta i jego nazwisko, rozsławione często, tylko właśnie dzieło, które chcemy pokazać” – podkreśla.

To właśnie taka perspektywa ma sprawić, że wystawa będzie nie tylko przeglądem znanych nazwisk, lecz także świeżą opowieścią o obrazach, których znaczenia da się odczytać na nowo.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks