Historia lubi się powtarzać
29 marca 2022 roku. Stadion Śląski w Chorzowie. Polscy piłkarze pod wodzą Czesława Michniewicza, dla którego to był zaledwie 2 mecz w roli selekcjonera i od razu takie wyzwanie. Polacy wówczas podołali – gol Roberta Lewandowskiego z rzutu karnego i bramka Piotra Zielińskiego po pomyłce rywala dały wyjazd na mistrzostwa świata w Katarze. Dzisiaj jednak to już częściowo inna kadra. Częściowo, bo co prawda selekcjonerem teraz jest Jan Urban, ale sporo członków dzisiejszej kadry pamięta wydarzenia z Chorzowa.
Tacy sami bohaterowie
Mijają lata, a o sile Polski i jej piłkarskich losach wciąż decydują te same postaci. Wystarczy spojrzeć na tegoroczny półfinał baraży z Albanią. Na liście strzelców po stronie naszej reprezentacji wpisali się…Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. Oczywiście, są nowe nazwiska jak Oskar Pietuszewski, Filip Rózga, natomiast (póki co) dalej możemy liczyć na weteranów naszej kadry. Pytanie pozostaje – jak długo?
Niekorzystna historia
Gdy spojrzymy na bilans spotkań ze Szwedami, polskiemu kibicowi może towarzyszyć niepokój. Po dotychczas rozegranych 28 spotkaniach Polska wygrała z „Blagult” 9 razy, zremisowała cztery, a przegrała aż 15 z nich. Nie licząc wspomnianego wyżej zwycięstwa w barażach sprzed 4 lat, ostatni raz Polacy pokonali Skandynawów w…1991 roku. Więcej o historii potyczek między oboma narodami można przeczytać tutaj.
Nastroje przed meczem
Szwedzi wygrali swój półfinał barażowy z Ukrainą 3:1. Hat-tricka zdobył napastnik „Trzech Koron”, Viktor Gyökeres. Jan Urban przed meczem odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej. Selekcjoner kadry narodowej wskazuje dzisiejszych rywali jako delikatnego faworyta:




