Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Afera z Kłodzka i pęknięcie monopolu? Staniszewski: media liberalne milczą, a internet wymusza reakcję

Media liberalne robią wszystko, aby o tej aferze nie wspomnieć – mówi Mariusz Staniszewski. Jego zdaniem internet zmusza wielkie stacje do reakcji, choć „po czasie”.
Afera z Kłodzka i pęknięcie monopolu? Staniszewski: media liberalne milczą, a internet wymusza reakcję

Budynek TVN, Warszawa/ Foto. Wistula/CC BY-SA 4.0

Posłuchaj całej rozmowy:

Sprawa z Kłodzka – z całym ciężarem emocji, jakie wywołuje – stała się testem na to, kto w Polsce decyduje o agendzie dnia. Mariusz Staniszewski (dobitnie.pl, „Tygodnik Solidarność”) opisuje mechanizm, który jego zdaniem wciąż działa: część mediów i polityków woli milczeć tak długo, jak to możliwe, licząc, że temat nie przebije się do „liberalnej bańki”.

Media liberalne robią wszystko, aby o tej aferze nie wspomnieć

– mówi Staniszewski.

I dodaje, że gdy politycy koalicji rządzącej są o to pytani, reagują zdziwieniem lub odmową.

Są jakby zszokowani, że ktoś im takie pytania zadaje i mówią, że nie będą odpowiadać

– relacjonuje.

Milczenie Wielichowskiej i kalkulacja polityczna

Wątek Moniki Wielichowskiej – jak podkreśla rozmówca – jest obciążający nie tylko dlatego, że istnieją zdjęcia i lokalne konteksty, ale dlatego, że strategią stało się trwanie w ciszy.

Wyszła z założenia, że jak będzie milczeć, to nie popełni błędów

– ocenia Staniszewski.

Jego zdaniem to milczenie działa w dwóch kierunkach: z jednej strony minimalizuje ryzyko „wpadki” na konferencji prasowej, z drugiej – ułatwia mediom sprzyjającym rządzącym utrzymanie tematu poza głównym nurtem.

To spotyka się z pełną akceptacją mediów liberalnych, bo dopóki politycy Platformy milczą, one nie muszą o tym informować

– mówi.

Kanał Zero i wstrząs, którego nie da się „zagrać”

W rozmowie pojawia się też rola nowych mediów i siła materiału Kanału Zero. Staniszewski nie ukrywa, że jest to przekaz, którego nie da się „przeczytać w tle” – uderza w widza tak mocno, że trudno wytrzymać.

Jak się obejrzy film na kanale Zero, a trudno go obejrzeć za jednym razem, ma się takie wrażenie takiego brudu oblepiającego całe ciało

– mówi Staniszewski.

W jego ocenie to właśnie emocjonalny ciężar tej sprawy sprawia, że temat przebija się szybciej niż skomplikowane dane o finansach państwa.

To wywołuje duże emocje, łatwiej się przebija niż dług, bo trudno wywołać duże emocje zadłużeniem

– dodaje.

Internet wymusza ruch, ale media wciąż produkują „najwięcej kontentu”

Czy to oznacza, że „stare media” przestały być potrzebne? Staniszewski studzi entuzjazm: internet demokratyzuje obieg informacji, ale telewizje i duże portale nadal wytwarzają większość materiałów, które potem żyją w sieci.

Silne media tworzą najwięcej kontentu, nagrywają najwięcej wypowiedzi polityków, to daje możliwość ogromnego oddziaływania

– przekonuje.

Jednocześnie przyznaje, że trendowanie tematu w internecie potrafi złamać opór największych redakcji. Podaje przykład Polsatu, który – jego zdaniem – zwlekał, aż w końcu musiał temat podjąć.

Polsat zwlekał, a następnie musiał wprowadzić ten temat, ponieważ stałby się niewiarygodny

– mówi.

Dług, VAT i rzeczy, o których „nie da się mówić racjonalnie”

W rozmowie mocno wybrzmiewa teza, że część spraw jest dla rządzących i sprzyjających im mediów wyjątkowo niewygodna, bo nie da się ich „obronić narracją”. Staniszewski wskazuje m.in. na dane o wpływach z VAT i rosnącym deficycie.

Nie da się obronić spadku o 23% wpływu z VAT w sytuacji, kiedy gospodarka rośnie

– mówi.

I dodaje, że deficyt – w jego ocenie – osiąga skalę bezprecedensową.

To się nie zdarzyło w historii jeszcze Polski po 90 roku

– stwierdza.

Z jego perspektywy to właśnie dlatego tematy finansowe bywają spychane na margines, a uwagę opinii publicznej łatwiej przekierować na inne konflikty.

Nie da się o tym mówić racjonalnie, w związku z tym media liberalne o tym nie mówią

– ocenia.

TVN po zmianie właściciela: rewolucja czy tylko „mniej dyspozycyjności”?

Końcówka rozmowy dotyczy możliwej zmiany układu medialnego po przejęciu TVN. Staniszewski nie mówi o „odwróceniu ideologicznym”, tylko o zmianie roli: media – zamiast współuczestniczyć władzy – miałyby wrócić do funkcji kontrolnej.

Wystarczy, że to medium nie będzie dyspozycyjne w 100% wobec władzy nie będzie zbrojnym ramieniem i to w zasadzie załamałoby poparcie w ciągu kilku miesięcy

– ocenia.

Jednocześnie podkreśla, że celem nie byłoby zrobienie z TVN stacji konserwatywnej, tylko przywrócenie normalnego sensu mediów.

Medium ma reprezentować ludzi, ich chęć kontrolowania władzy, to będzie absolutny przełom

– mówi.

W jego interpretacji taka zmiana mogłaby nawet obniżyć temperaturę sporu społecznego, bo zniknęłaby część „alternatywnej rzeczywistości” budowanej przez przekaz.

To jest tworzenie alternatywnego świata, jeżeli uda się przebić ten balon, to będzie powrót do normalności

– podsumowuje.

/ad

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje