Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

SAFE to „rolowanie długu”? Lodowski: gra toczy się o budżet, nie o armię

„Około oczątku maja przekroczymy barierę 60 proc. długu” – mówi Miłosz Lodowski. Twierdzi, że SAFE ma w tej sytuacji finansowo „odciążyć” rząd, a spór o obronność jest tylko przykrywką.
SAFE to „rolowanie długu”? Lodowski: gra toczy się o budżet, nie o armię

Donald Tusk na spotkaniu z dziennikarzami, fot. YouTube.com/Kancelaria Premiera

Posłuchaj całej rozmowy:

Miłosz Lodowski wprost odcina wątek zbrojeniowy od tego, co – jego zdaniem – naprawdę napędza spór o SAFE. Owszem, mówi o bezpieczeństwie, ale klucz ma być fiskalny: pożyczka z UE miałaby przykryć napięty budżet i przesunąć ciężar finansowania, kiedy dług rośnie, a rząd jest pod presją deficytu.

„Uważam, że to jest rolowanie długu. Ten SAFE”

– mówi Miłosz Lodowski.

W jego opisie mechanizm wygląda prosto: jest „manko na kasie budżetowej”, a rząd – zamiast utrzymać twarde finansowanie obronności w ramach własnego planu – próbuje dołożyć pieniądze kredytowe i w ten sposób „rozcieńczyć” wysiłek.

„Chodzi o to, żeby te 5 proc. PKB rozwodnić i po prostu część tego uzupełnić kwotą, która będzie kwotą kredytową”

– mówi Lodowski.

Próg 60 proc. i presja czasu

Lodowski wiąże SAFE z kalendarzem. Twierdzi, że Polska jest już w procedurze nadmiernego deficytu, a wiosną ma pojawić się problem z konstytucyjnym progiem 60 proc. długu publicznego. Podkreśla też „podwójne liczenie” zadłużenia – w jednym ujęciu próg ma być już przekroczony, w drugim dopiero ma się do tego zbliżyć.

„Koło końca kwietnia, początku maja przekroczymy barierę 60 proc. zadłużenia, która jest zakazana konstytucyjnie”

– mówi Miłosz Lodowski.

W jego narracji to tłumaczy pośpiech: decyzje „muszą być do maja”, więc program – zamiast stać się spokojnym narzędziem modernizacji – ma pełnić rolę awaryjnej kroplówki dla finansów publicznych.

Kredyt, a nie „waluta bezpieczeństwa”

Lodowski nie rozwija szczegółowych wyliczeń, ale akcentuje, że dyskusja o różnicach oprocentowania i „punkcie procentowym” odwraca uwagę od sedna. Jego zdaniem to nie jest spór o to, czy pożyczka będzie minimalnie tańsza lub droższa, tylko o to, czy państwo nie wpada w logikę kolejnego „zastępowania” wydatków kredytem.

„To my mówimy o naprawdę bzdurach. To jest jeden punkt procentowy różnicy potencjalnej”

– mówi Lodowski.

Ważniejszy ma być efekt systemowy: jeśli podstawą finansowania staje się kredyt, to później łatwiej uzasadniać kolejne kroki, a obywatel ma płacić za konsekwencje decyzji politycznych.

„Umowę też trzeba ratyfikować”

Lodowski zakładał też, że po wecie prezydenta rząd spróbuje uruchomić SAFE „planem B”. Kwestionuje jednak możliwość ominięcia procedur, wskazując, że jeśli w grę wchodzi umowa międzynarodowa, to i tak pojawia się ratyfikacja oraz rola prezydenta.

„Umowę międzynarodową też trzeba ratyfikować. (…) to też wymaga zgody prezydenta”

– mówi Miłosz Lodowski.

W tym samym duchu sugeruje, że wątpliwości prawne i polityczne mają znaczenie dla wiarygodności całego przedsięwzięcia – również dla tych, którzy mieliby w praktyce pożyczać pieniądze.

„Ja chcę zobaczyć bank, który pożyczy w takiej sytuacji pieniądze”

– mówi.

/ad

Przeczytaj więcej

Trupie pole i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
Trupie pole i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej
Prokurator IPN: Od 10 lat Ukraina nie realizuje naszych wniosków o pomoc prawną ws. zbrodni wołyńskiej
Staniszewski o problemach KO: Poza budowaniem podziałów nie potrafi niczego zaoferować
Staniszewski o problemach KO: Poza budowaniem podziałów nie potrafi niczego zaoferować