Posłuchaj całej rozmowy:
Liban znów budzi się w rytmie wojny, ale tym razem – jak relacjonuje Kazimierz Gajowy – wielu ludzi przestało patrzeć szeroko na Iran i Ormuz, bo wszystko skupiło się na jednym: jak przetrwać w Bejrucie i na północy kraju. Gajowy przekonuje, że ostatnia noc przyniosła coś, co zmienia temperaturę tej wojny: atak miał być „precyzyjnie skoordynowany” z uderzeniami Iranu, co według niego w praktyce obnażyło, jak silny pozostaje Hezbollah.
Stety albo niestety Izrael miał rację. Hezbollah pozostaje silny, Hezbollah się zbroi



