Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Hezbollah uderza, Bejrut ucieka. Gajowy: „Cały Liban będzie teatrem wojny”

„Na pewno możemy mówić o 700 tysiącach” – mówi Kazimierz Gajowy. Liban pęka pod naporem uchodźców, a Izrael zapowiada, że „cały Liban będzie teatrem wojny”.
Hezbollah uderza, Bejrut ucieka. Gajowy: „Cały Liban będzie teatrem wojny”

Kazimierz Gajowy / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Posłuchaj całej rozmowy:

Liban znów budzi się w rytmie wojny, ale tym razem – jak relacjonuje Kazimierz Gajowy – wielu ludzi przestało patrzeć szeroko na Iran i Ormuz, bo wszystko skupiło się na jednym: jak przetrwać w Bejrucie i na północy kraju. Gajowy przekonuje, że ostatnia noc przyniosła coś, co zmienia temperaturę tej wojny: atak miał być „precyzyjnie skoordynowany” z uderzeniami Iranu, co według niego w praktyce obnażyło, jak silny pozostaje Hezbollah.

Stety albo niestety Izrael miał rację. Hezbollah pozostaje silny, Hezbollah się zbroi

– mówi Kazimierz Gajowy.

W jego ocenie Liban – jako zaplecze „ramienia zbrojnego Iranu” – stał się uprzywilejowaną platformą w rozgrywce Iran–Izrael. A to oznacza, że izraelska odpowiedź może przestać być „punktowa” i przejść w logikę brutalnej presji na całe miasto.

Bejrut: groźba „teatru wojny”

Najbardziej niepokojące są – jak podkreśla – zapowiedzi izraelskiej armii. Nie chodzi już o komunikaty o „infrastrukturze Hezbollahu”, tylko o język, który wprost straszy totalizacją konfliktu.

Słowa, że już cały Liban będzie teatrem wojny, po prostu nas przestraszają

– mówi Kazimierz Gajowy.

W relacji pojawiają się też uderzenia w miejsca rozpoznawalne, również turystycznie, i towarzyszące temu poczucie, że miasto przestaje mieć „bezpieczne wyspy”. Izrael – zauważa Gajowy – przerzuca odpowiedzialność na Hezbollah, oskarżając go o gotowość poświęcenia Bejrutu tylko po to, by pokazać lojalność wobec Teheranu.

Uchodźcy: 700 tys. „z nazwiska”, realnie może być ponad milion

Gajowy podaje twardą liczbę: 700 tysięcy osób jest już zarejestrowanych jako przesiedleńcy – „z imienia i nazwiska”, bo ministerstwo i lokalne struktury prowadzą ewidencję. Ale od razu dodaje, że to nie obejmuje wszystkich: część rodzin trafia do krewnych i znajomych, poza systemem rejestracji.

Na pewno możemy śmiało mówić o 700 tysiącach (…) ale docelowo najprawdopodobniej będziemy mieli ponad milion uchodźców

– mówi Kazimierz Gajowy.

I tu pojawia się praktyczny problem, który brzmi jak test wytrzymałości państwa: gdzie tych ludzi zmieścić i jak długo da się utrzymać podstawowe warunki życia na małym skrawku północy.

„Kawałek podłogi” i ciepły posiłek

Gajowy opisuje to bez ozdobników: pierwszym krokiem nie jest żadna „strategia”, tylko zapewnienie miejsca do spania. Potem woda, sanitarne minimum, a wreszcie jedzenie – zwłaszcza dla dzieci.

Pierwsza rzecz to zapewnić kawałek podłogi (…) materac, poduszkę, przykrycie

– mówi Kazimierz Gajowy.

Podkreśla też, że „kanapką i konserwą” da się żyć krótko, ale bez gorącego posiłku dziennie – szczególnie dla najmłodszych – problem zacznie narastać lawinowo.

Pytanie, które wraca: czy jutro też „wszystko będzie”?

Gajowy mówi, że dziś jeszcze nie brakuje podstawowych produktów i sam planuje zakupy na paczki żywnościowe. Ale w jego relacji najmocniej wybrzmiewa to zawieszenie: granica między „jeszcze działa” a „już nie działa” może zostać przekroczona bardzo szybko.

Dzisiaj jeszcze będę mógł wszystko kupić. Ale czy jutro też? Do tego już nie wiem

– mówi Kazimierz Gajowy.

/ad

Przeczytaj więcej

Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Referendum to dopiero początek? „Mieszkańcy powiedzieli dość”. Kraków czeka na polityczne trzęsienie ziemi
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje