Po porannych uderzeniach Izraela i Stanów Zjednoczonych na cele w Iranie konflikt przestał być wojną prowadzoną w cieniu i przeniósł się do otwartej konfrontacji militarnej między państwami.
Nad Teheranem pojawiły się kłęby dymu, a według doniesień celem operacji były obiekty wojskowe oraz osoby należące do najwyższego kierownictwa politycznego i bezpieczeństwa Iranu. 
Izrael określił działania jako uderzenie prewencyjne, argumentując, że miało ono zapobiec rosnącemu zagrożeniu ze strony irańskiego programu rakietowego i nuklearnego. Operacja nie była jednak ograniczona symbolicznie.
Według informacji napływających z różnych źródeł była to skoordynowana akcja prowadzona wspólnie z USA, co oznacza jakościową zmianę w konflikcie i bezpośrednie zaangażowanie największego mocarstwa świata w starcie z Teheranem.




