Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Szokujący artykuł w prestiżowym „Nature”. Farmy wiatrakowe na morzach to ogromne zagrożenie

To nie jest już spór o detale. Badacze pokazują, że wielkoskalowe farmy na morzu zmieniają fizykę całego akwenu – od prądów po temperaturę wody. Komentarz prof. Ziemowita Malechy w Radiu Wnet.
Szokujący artykuł w prestiżowym „Nature”. Farmy wiatrakowe na morzach to ogromne zagrożenie

Posłuchaj całej rozmowy:

Nowe badanie opublikowane w Communications Earth & Environment z portfolio Nature pokazuje, że wielkoskalowe farmy wiatrowe na Morzu Północnym nie są neutralną instalacją „bez śladu”. Autorzy wskazują, że rozwój offshore może spowalniać prądy morskie nawet o 20 proc., przestawiać lokalny układ energii pływów, wzmacniać turbulencje i zmieniać mieszanie wód. Efekt nie kończy się przy samych turbinach – badacze piszą wprost o „basin-scale physical footprint”, czyli fizycznym śladzie odczuwalnym w skali całego akwenu. Dodatkowo symulacje wskazują na długotrwałe ocieplenie powierzchni wody na obszarach farm. Autorzy podkreślają, że takie skutki trzeba uwzględniać w dalszym planowaniu offshore.

To kolejny cios w opowieść o offshore jako technologii „czystej” i środowiskowo obojętnej. Coraz więcej badań pokazuje, że gdy farmy wiatrowe na morzu rosną do wielkiej skali, przestają być tylko źródłem energii – stają się czynnikiem, który niszczy lokalne warunki przyrodnicze.

Do tych publikacji odniósł się prof. Ziemowit Malecha. Jego zdaniem wnioski są coraz trudniejsze do zignorowania.

Pokazanie się tych badań w „Nature” nie jest czymś nowym, bo tego typu badania pokazują się od jakiegoś czasu. (…) Rzeczywiście ten wpływ wielkopowierzchniowych farm wiatrowych jest spory na ekosystem. I to zarówno na ekosystem morski, jak i na ekosystem lądowy

– powiedział.

Prądy słabną, morze się zmienia

Najnowsza publikacja z portfolio Nature dotyczy Morza Północnego i opiera się na wieloletnich, wysokorozdzielczych symulacjach. Wniosek jest jednoznaczny: przy dużej skali inwestycji offshore zmienia się sama fizyka morza. Prądy słabną, inaczej rozkłada się energia pływów, a wokół farm pojawiają się strefy silniejszych zaburzeń i mieszania. Badacze pokazują też, że skutkiem jest spłycenie warstwy mieszanej i wzrost temperatury powierzchni morza w obrębie farm. To wszystko spowodować kaskadowy efekt i w katastrofalny sposób wpłynąć na życie w morzu, a później także na lądzie.

Malecha tłumaczy ten mechanizm wprost: skoro turbiny odbierają energię z wiatru, a konstrukcje stawiają opór wodzie, układ przepływów nie może pozostać taki sam.

Nic nie jest za darmo, bo tak jak kopalnia spala węgiel, tak wiatraki pobierają energię kinetyczną wiatru

– mówi profesor.

Za wiatrakami, w ich okolicy, ale nawet bardzo daleko od tych wiatraków, powstają strefy, gdzie mamy inny układ przepływu powietrza. To powoduje zmiany parowania, wzrost temperatur w cieniu aerodynamicznym i zmiany mieszania pionowego

– dodaje.

To nie kończy się nad wodą

Kluczowy element najnowszego badania dotyczy tego, co dzieje się pod powierzchnią morza. Autorzy opisują dwa nakładające się mechanizmy: z jednej strony spadek prędkości wiatru nad wodą, z drugiej – opór samych konstrukcji i fundamentów, które wzmacniają lokalne turbulencje. W efekcie zmieniają się nie tylko warunki przy powierzchni, ale też pionowe mieszanie, przepływy i wymiana ciepła.

To właśnie ten aspekt prof. Malecha uznaje za szczególnie istotny.

Ustawienie tak dużej ilości przeszkód w płynącej wodzie powoduje, że ta woda będzie inaczej płynęła. To oznacza osłabienie prądów morskich, wpływ na dynamikę przepływów i odpływów, zmianę dynamiki mieszania się i zmianę natlenienia wody

– stwierdził.

Koniec mitu o „nieszkodliwości”

W samym artykule autorzy nie piszą publicystycznie o „katastrofie”, ale ich wniosek jest dla branży niewygodny: offshore zostawia duży, mierzalny ślad fizyczny i ten ślad musi być brany pod uwagę przy dalszej rozbudowie farm. To mocne odejście od narracji, w której morskie wiatraki przedstawiano jako technologię niemal bezkosztową dla środowiska.

Prof. Malecha formułuje to jeszcze ostrzej:

Cała ta sytuacja, że to jest zupełnie nieszkodliwe, całkowicie obojętne dla środowiska, jest rzeczą typu wishful thinking. Jeżeli zaczniemy się temu przyglądać, to ten wpływ jest bardzo duży

– ocenił.

Spór nie tylko o wiatraki, ale i o klimat

W rozmowie profesor rozszerzył ten wątek także na debatę klimatyczną. Jego zdaniem problemem pozostaje nie tylko sama polityka transformacji, ale również jakość i przejrzystość części badań, na których ta polityka bywa oparta.

96 proc. tych badań nie udostępnia swoich kodów ani swoich danych, na podstawie których wyciągnięto wnioski. Czyli nie ma żadnej przejrzystości i żadnej otwartości

– powiedział.

Według Malechy osłabia to zaufanie do dominującej narracji i otwiera pole do pytań o koszty, skutki i rzeczywistą skalę ryzyka.

Wpada nam wiarygodność polityk klimatycznych i w ogóle tego tak zwanego konsensusu

– podkreślił.

Coraz trudniej to zbywać

Wniosek z rozmowy jest prosty: spór o offshore przestaje być wyłącznie sporem ideologicznym. Coraz częściej wchodzi na twardy grunt fizyki morza, hydrodynamiki i mierzalnych zmian środowiskowych. A jeśli nawet autorzy z portfolio Nature pokazują dziś, że wielkie farmy potrafią spowalniać prądy, zmieniać mieszanie wód i podnosić temperaturę powierzchni morza, to utrzymywanie, że offshore „niczego nie narusza”, jest już nie od obrony.

/ad

Przeczytaj więcej

Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks