Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

San, Tołhaje i opowieści pisane falą eteru. Rozmowa z Januszem Demkowiczem. Radiowa podróż z biegiem Sanu

Moje Słuchaczki i Czytelnicy Radia Wnet, są takie rozmowy w życiu radiowca, które przypominają rwący strumień - szybki i impresyjnie ulotny.
San, Tołhaje i opowieści pisane falą eteru. Rozmowa z Januszem Demkowiczem. Radiowa podróż z biegiem Sanu

 Ale są też i takie, które płyną jak dostojny San. Głęboki nurt, pamiętne historie, które niosą obrazy miejsc i ludzi. Moja rozmowa z Januszem Demkowiczem z zespołu Tołhaje była właśnie taką rzeką, pełną wspomnień, dźwięków i sensów.

Wracałem w niej myślami do radiowej wyprawy Radia Wnet wzdłuż biegu Sanu — od Myczkowiec, przez Lesko, Jarosław, aż po Przemyśl. To była podróż nie tylko geograficzna, ale też duchowa. Opowiadałem na antenie o niezwykłych ludziach, o pięknej, wielokulturowej krainie, o miejscach, gdzie historia splata się z naturą, a pamięć z teraźniejszością. Ale głównym punktem wyjścia rozmowy był nowy album „San, historie pisane rzeką” – muzyczna opowieść o rzece, regionie i pamięci zaklętej w dźwiękach.

 

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Januszem Demkowiczem o znakomitej płycie zespołu Tołhajów:


 

Magda i Janusz Demkowiczowie podczas wywiadu dnia,m gdy Radio Wnet wracało do źródeł z biegiem Sanu w 2018 roku. Fot. Konrad Tomaszewski

Orelec, Uherce i magia spotkania

Z Magdą i Januszem Demkowiczami poznałem się w Orelcu, nieopodal Uherzec Mineralnych, w miejscu, które miało w sobie coś z artystycznej przystani i twórczego azylu. Tam rodziły się idee, rozmowy do późnej nocy, muzyczne koncepcje i opowieści, które później przenikały do audycji, reportaży i płyt.

To właśnie tam, w tej magicznej zagrodzie twórczej, jeszcze mocniej zrozumiałem, że Tołhaje nie są tylko zespołem. Są nośnikiem pamięci regionu, żywym archiwum dźwięków, głosów i tradycji.

 

 

25 lat Tołhajów – muzyka zakorzeniona w miejscu

Zespół Tołhaje świętąją od ubiegłego roku 25-lecie istnienia. To ćwierć wieku konsekwentnej pracy nad własnym językiem muzycznym.

Każda płyta, którą nagraliśmy, była płytą koncepcyjną. — podkreśla Janusz Demkowicz.

Ich twórczość od początku wyrastała z Podkarpacia, z pejzażu Bieszczadów, z lokalnych historii i ludowych pieśni. To muzyka, która nie udaje tradycji — ona z niej wyrasta, oddycha nią i twórczo ją przekształca. Nowy album zespołu, „San, historie pisane rzeką”, stał się osią naszej rozmowy. To projekt, w którym rzeka staje się bohaterką, przewodniczką i narratorką.

Bez zaangażowania Oskara Kolberga nasz teren byłby dużo uboższy o kulturalną wiedzę o skarbach tej ziemi. — mówi Janusz, wskazując na znaczenie archiwów i badań etnograficznych.

Album Tołhajów splata dawne pieśni, współczesne aranżacje i osobiste wspomnienia muzyków, które stworzyły nadzwyczajną dźwiękową mapę biegu Sanu, od jego źródeł po kulturowe ujścia.

 

 

Archiwa, pamięć i „Mama Warhola”

W rozmowie powróciliśmy także do wcześniejszego projektu Tołhajów, albumu „Mama Warhola”, powstałego na bazie archiwalnych nagrań matki Andy’ego Warhola.

Nie mogliśmy przejść obok tego obojętnie. — wspominał Janusz Demkowicz.

Tołhaje potrafią wydobywać z przeszłości nie tylko dźwięki, ale i emocje, nadając im nowe życie i sens.

 

 

Japonia, uznanie i muzyka bez granic

Jednym z mocniejszych, bo podróżniczych wątków była opowieść o trasie koncertowej w Japonii, gdzie zespół zagrał dziewięć koncertów.

Naprawdę trzeba tego doświadczyć, bo odbiór w Japonii jest wyjątkowy! — mówił Janusz Demkowicz.

Muzyka zakorzeniona nad Sanem okazała się uniwersalna, zdolna poruszać słuchaczy na drugim końcu świata. Album zespołu trafił także do zestawień najlepszych płyt roku w Polsce potwierdzając, że lokalność może być siłą globalną. Nasza rozmowa dotknęła także wyzwań współczesności, zwłaszcza relacji młodych ludzi z muzyką i tradycją.

Młodzież coraz częściej traktuje muzykę jako tło, a nie jako przeżycie. — zauważa Janusz Demkowicz.

Dla Tołhajów muzyka pozostaje formą życia, narzędziem przekazu wartości i mostem między przeszłością a przyszłością.

W audycji królowała pieśń „Niewieścia z Krasiczyna” , utwór wybrany z bogatych zbiorów archiwalnych Oskara Kolberga. To efekt ogromnej pracy i talentu Marii Kulik (głosu grupy Tołhaje) oraz troski całego zespołu o autentyczność i szacunek wobec źródeł. Ta rozmowa była czymś więcej niż wywiadem. Stała się powrotem do mojej radiowej drogi wzdłuż Sanu, do opowieści o ludziach, miejscach i kulturze, które miałem zaszczyt dokumentować na antenie Radia Wnet.

Tołhaje — podobnie jak San — niosą historię, łączą pokolenia i przypominają, że muzyka może być nie tylko dźwiękiem, ale pamięcią, tożsamością i drogą.

Tomasz Wybranowski

 

 

 

 

 

 

Przeczytaj więcej

Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
Lato z Rafaelem ruszyło pełną parą!
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
WNET Kultura ruszyła. Nowe formaty i transmisje na YouTube
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks
Dlaczego Niemcy wciąż ufają swoim mediom? Raport Reutersa obnaża paradoks