To historia, która pokazuje, że decyzje młodej dziewczyny potrafią wstrząsnąć całą rodziną, a jednocześnie odsłonić prawdy, których boją się zarówno wierzący, jak i sceptycy.
„Niedziele” Alaudy Ruiz de Azúa to historia młodziutkiej Ainary, która – ku zdumieniu bliskich – ogłasza, że chce wstąpić do klasztoru. W domu, gdzie miłość miesza się z niewypowiedzianymi pretensjami, taka decyzja spada niczym bomba. Dlaczego ktoś miałby w tak młodym wieku zostać zakonnicą klauzurową? – pyta sama reżyserka, dla której ta prawdziwa anegdota stała się iskrą do stworzenia jednej z najbardziej dyskutowanych fabuł roku. Odpowiedź nie jest prosta, bo Niedziele pokazują, że rodzina potrafi zarówno chronić, jak i tłumić. A dorastanie to nie proces oparty na logice, lecz na emocjach, których nie sposób zatrzymać.

Fotos z filmu „Niedziele” / Fot. materiały dystrybutora
Ruiz de Azúa nie opowiada się po żadnej ze stron – tak jak podkreślają recenzenci, film „porusza napięcia między wiarą, rodziną a wolnością jednostki” („El Cultura”), ale nie moralizuje. Wręcz przeciwnie: starałam się przedstawić ten świat w sposób rygorystyczny, z nagością języka, pozwalając postaciom oddychać takimi, jakimi są – wyjaśnia reżyserka. W tej szczerości tkwi siła filmu. Duchowość nie staje się tu dekoracją, lecz emocjonalnym pejzażem; jest czymś, co „przenika formę filmu licznymi szczelinami”, jak mówi twórczyni.




