Byliśmy w miejscowości Pokrowskie, około 10 kilometrów od frontu. Jeszcze trzy tygodnie temu tętniła życiem – działała poczta, bank. Dziś przypomina wymarłą osadę, z zabitymi deskami oknami i pustymi ulicami.
Zaledwie dobę po wizycie polskich wolontariuszy w centrum Pokrowskiego spadło osiem pocisków. – Nie minęło 24 godziny, a z miejsc, gdzie mówiliśmy ludziom ‘do zobaczenia’, nic nie zostało – wspomina Zawadzki. – Wtedy człowiek naprawdę uświadamia sobie, czym jest wojna.
Pomoc, która daje nadzieję
Pomimo dramatycznych warunków, wolontariusze z Polski nieustannie niosą pomoc humanitarną i medyczną na tereny przyfrontowe.
– Dzięki naszym darczyńcom udało się dostarczyć pomoc medyczną do Zaporoża, Pokrowskiego i innych rejonów – mówi Zawadzki.
W rejonie Pokrowskiego stacjonuje obecnie sztab pięciu brygad: Co jakiś czas słychać było odgłosy salw, a także charakterystyczny dźwięk zbliżających się dronów. Wtedy trzeba się zatrzymać i ukryć.




