Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kryzys migracyjny

W objęciach Samhaina, czyli czas Dnia Wszystkich Świętych po celtycku, ale z nieznaną przyszłością. Tomasz Wybranowski

Dla nas Polek i Polaków dni listopadowe to nade wszystko Święto Niepodległości oraz polsko-polskie przepychanki, które wciąż nie nikną a wręcz – mam wrażenie – pączkują w przyśpieszony sposób.
W objęciach Samhaina, czyli czas Dnia Wszystkich Świętych po celtycku, ale z nieznaną przyszłością. Tomasz Wybranowski

Samhain był także czasem odnowy, wymyślenia bytu i istnienia, a nie tylko pożegnania. Ogniom rozpalanym na ołtarzach celtyckich bóstw, odzwierciedlającymi życie i śmierć, przypisano symboliczne znaczenie nowego początku. Takie rytuały, jak wymiana świętego ognia, były częścią wierzeń, które miały zapewnić pomyślność na nadchodzący rok.

Szekspir pod gwiazdami

W 2025 roku, który zmierza ku mecie, Irlandia, zanurzona w sprzecznościach, zdaje się balansować na krawędzi dwóch światów. Oto z jednej strony, politycy obiecują przyszłość różnorodną, z rosnącą liczbą uchodźców, często nielegalnych, co stało się zapalnikiem setek manifestacji i protestów. I nie dlatego, że Irlandczycy nie lubią obcych (jest wręcz przeciwnie), tylko dlatego, że nie chcą utrzymywać tych, co nie chcą pracować i tworzyć bogactwo Irlandii.

Po drugiej stronie medalu coraz bardziej blakną jej dawne wartości i tradycje. Świat od zawsze w dynamice ruchu zmienił się i zmienia. Ale…

Ulice irlandzkich miast coraz częściej wypełniają bezdomni, będący częścią tego społeczeństwa, które nie potrafi poradzić sobie z nową rzeczywistością. Irlandczycy nie rozumieją dlaczego najpierw, pod dyktando Brukseli pomaga się „obcym” a nie tym, którzy od zawsze tu mieszkali. Irlandia zawsze była przyjazna i gościnna, ale – jak twierdzą moi irlandzcy sąsiedzi po siedemdziesiątce „proporcje zostały mocno zachwiane”.

Tymczasem młodsze pokolenie, zapatrzone w modny marketing „nowej Irlandii”, zatraciło kontakt z tradycją, oddając hołd „starej” kulturze poprzez palenie palet i sztucznie wykreowane merkantylne rytuały, zamiast sięgnąć po prawdziwe dziedzictwo przodków, które wciąż echem rozbrzmiewa w tej mistycznej ziemi. Inna sprawa, że wykształcona irlandzka młodzież coraz częściej udaje się na emigrację.

Szekspir pod gwiazdami

Dla nas Polek i Polaków dni listopadowe to nade wszystko Święto Niepodległości oraz polsko-polskie przepychanki, które wciąż nie nikną a wręcz – mam wrażenie – pączkują w przyśpieszony sposób.

Jednak dla każdego, kto w tym czasie znajdzie się w Irlandii, ten czas będzie przede wszystkim Dniem Wszystkich Świętych i Zaduszkami. Wtedy zaczynamy tęsknić i rozmyślać o tych, którzy odeszli. Dla Celtów ten czas miał szczególną wagę. Samhain to czas przejścia, gdzie linia graniczna dwóch światów – widzialnego i niewidzialnego – zdecydowanie się zacierała.

Samhain i dylematy: święto przejścia czy mroczne fundamenty?

Samhain, z jego głęboko zakorzenionymi tradycjami w celtyckiej Irlandii, absolutnie nie ma nic wspólnego z satanizmem, choć współczesne wyobrażenia o tym święcie, zwłaszcza w kontekście Halloween, często w sposób nieuprawniony łączą je z mrocznymi, okultystycznymi praktykami.

Szekspir pod gwiazdami

Musimy pamiętać, że jest to święto związane z cyklem natury, z obchodami końca lata i nadejściem zimy. To niezwykły moment, w którym życie i śmierć przenikają się, a granice między tymi dwoma światami stają się wyjątkowo cienkie. W wierzeniach Celtów Samhain był czasem kontaktu z duchami przodków, ale nie w sensie strachu czy zła, lecz z szacunkiem i pamięcią o tych, którzy odeszli. Jak pisał irlandzki poeta Seamus Heaney w wierszu “The Haw Lantern” :

We are the ones who watch the thin line between life and death, and in the flicker of the firelight, we can hear the voices of the past.” – „Jesteśmy tymi, którzy obserwują cienką linię między życiem a śmiercią, a w migotaniu ognia słyszymy głosy przeszłości.”

Irlandczycy przez wieki traktowali ten moment z wielką czcią. Nie było w tym choćby cienia obaw czy strachu przed złem. Celebrowanie tego dnia związane było z poczuciem, że

Samhain to czas równowagi między światem materialnym a duchowym, historia przejścia i oczyszczenia.

Szekspir pod gwiazdami

To święto nie miało na celu oddania czci ciemnym siłom, lecz zjednoczenia ze światem przodków i celebracji wiecznych cykli natury. W poezji irlandzkiej widać to wyraźnie, jak np. w słowach wiersza Patricii Lockwood, która w wierszu „Motherland Fatherland Homelandsexuals” napisała:

The veil is thin, between the living and the dead, but it is not a veil of fear; it is a veil of remembering, of becoming one with the land, the past, and the future.” – “Zasłona jest cienka, między żywymi a umarłymi, ale nie jest to zasłona strachu; to zasłona pamięci, zjednoczenia z ziemią, przeszłością i przyszłością.”

Samhain był także czasem odnowy, wymyślenia bytu i istnienia, a nie tylko pożegnania. Ogniom rozpalanym na ołtarzach celtyckich bóstw, odzwierciedlającymi życie i śmierć, przypisano symboliczne znaczenie nowego początku. Takie rytuały, jak wymiana świętego ognia, były częścią wierzeń, które miały zapewnić pomyślność na nadchodzący rok. W tym kontekście, ogień był symboliczny zarówno, jako dający życie, ale jak i niszczący to, co niepotrzebne. Jak napisał nieco zapomniany irlandzki poeta John Montague, w wierszu “Fire”:

Samhain’s fire calls to us, beckons us into the night of our own lives, to find the flicker that lights the way forward.” – “Ogień Samhaina wzywa nas, zaprasza do nocy naszych własnych żyć, byśmy odnaleźli migotanie, które wskazuje drogę do przodu.”

Szekspir pod gwiazdami

Niestety współczesne przekłamania i komercjalizacja tego święta w połączeniu z Halloween mogą sugerować powiązania z czymś mrocznym, złym i diabelskim. Często celują w tym trochę niedouczeni księża. Prawdziwa tradycja Samhaina jest pełna szacunku do natury, duchów przodków i sił rządzących światem, niż jakichkolwiek tajemnych praktyk czy kultów!

Samhain to święto przejścia, odrodzenia, i uznania, że życie i śmierć nie są oddzielnymi bytami, ale dwoma aspektami tego samego cyklu, jak to pisał irlandzki poeta William Butler Yeats :

In the cold light of Samhain, we find the warmth of the past and the courage for what lies ahead.” – “W zimnym świetle Samhaina znajdujemy ciepło przeszłości i odwagę na to, co przed nami.”

Dlatego też Samhain nie ma nic wspólnego z satanizmem, a raczej jest głęboko zakorzenione w tradycji szacunku dla natury, przodków i cykli życia. Dla mnie chrześcijanina, katolika ten czas przypomina obchody wielkiego postu oraz obchody Wielkiego Tygodnia w Kościele katolickim.

Szekspir pod gwiazdami

Zmieniające się społeczeństwa = zapominanie korzeni

W dzisiejszej Irlandii, w 2025 roku, refleksja nad przeszłością niestety nie zyskuje na znaczeniu. Jest to smutne, szczególnie w kontekście szybko zmieniającego się społeczeństwa.

W miarę jak Irlandia staje się coraz bardziej wielokulturowa i zróżnicowana, z rosnącą liczbą imigrantów oraz zmianami w strukturze społeczeństwa, tradycyjne wartości, które kiedyś były fundamentem tożsamości narodowej, zdają się zanikać. Młodsze pokolenia coraz częściej koncentrują się na współczesnych rytuałach, zapominając o tym, co nieoczywiste – o trwałości tradycji, która nieustannie łączy przeszłość z teraźniejszością.

W tym globalnym świecie, gdzie przeszłość jest coraz częściej postrzegana jako coś przestarzałego, ba! nawet archaicznego, łatwo zapominamy o tym, że nasze korzenie, nasze wierzenia, nasza kultura stanowią część większej całości. To zaś prowadzi do problemu, który zjawia się w każdym społeczeństwie, które straciło więź z przeszłością – poczucia wyjałowienia i braku tożsamości.

Szekspir pod gwiazdami

Nie chodzi tutaj tylko o monoetniczność, o jednorodność kulturową, ale o głębszy problem związany z utratą więzi z tradycjami, które dają poczucie ciągłości i sensu. Przyszłość nie polega tylko na modernizacji, technologii czy globalizacji, lecz tkwi także w pielęgnowaniu korzeni, w trwaniu przy tym, co nas tworzyło.

Inne kultury i grupy społeczne, które zachowują swoje tradycje, swoje rytuały i wiarę, potrafią wciąż czerpać z nich siłę. Współczesna Irlandia, choć nowoczesna, wykształcona i postępowa, traci część tego, co stanowiło jej fundament przez wieki powiązanie z tradycją, która definiowały jej tożsamość. Społeczeństwo, które zapomina o przeszłości, pozbawia siebie nie tylko dziedzictwa, ale także sensu istnienia. Dziś, w dobie nieustannej zmiany i szybkich technologii, łatwo stracić z oczu to, co naprawdę ważne.

Pamięć i odrodzenie

Pamięć o przodkach, ich wierzeniach, ich cyklu życia i śmierci jest dla nas darem, który powinniśmy pielęgnować, by nie zapomnieć, że tak naprawdę wszystko jest tylko chwilą, częścią większego cyklu.

To w tej refleksji odnajdujemy sens, którego szukali dawni przodkowie Irlandczyków w tradycji Samhaina, jak i my współcześni w Dniu Wszystkich Świętych i Zaduszkach. Wierzę, że śmierć to nie koniec, a ledwie początek. Jak mówi stare irlandzkie przysłowie:

Szekspir pod gwiazdami

“Śmierć jest nie końcem, ale tylko bramą do nowego początku.”

Czy jesteśmy Irlandczykami, czy Polakami musimy pamiętać, że jesteśmy tylko na chwilę. Życie jest w ciągłym ruchu, w wiecznym cyklu – mawiali starożytni Celtowie. Warto pamiętać, że jedyny sposób, aby zrozumieć życie, to przejść przez śmierć, aby otworzyć drzwi ku nowemu. Zatem, niech ten czas, w połączeniu z refleksją o przeszłości I naszych zmarłych przodkach i przyjaciołach, stanie się dla nas okazją do powrotu do korzeni, do tego, co nas ukształtowało, i co może – na powrót – pomóc odnaleźć nam sens w niepewnym dziś świecie.

Tomasz Wybranowski

Fot. Tomasz Szustek

Szekspir pod gwiazdami

 

Przeczytaj więcej

Miłość, wojna, prawo i muzyka, czyli jak śmierć śmierci nierówna. U2 „Days of Ash” i piosenka „American Obituary”.
Miłość, wojna, prawo i muzyka, czyli jak śmierć śmierci nierówna. U2 „Days of Ash” i piosenka „American Obituary”.
Problem masowej migracji w Europie i na świecie. Pomarańczowe Studio Radia Wnet
Problem masowej migracji w Europie i na świecie. Pomarańczowe Studio Radia Wnet
Migracja to kryzys, a kryzys to szansa. Szansa na co? O tym w felietonie Arkadiusza Jarzeckiego
Migracja to kryzys, a kryzys to szansa. Szansa na co? O tym w felietonie Arkadiusza Jarzeckiego