Do warszawskiej restauracji Opasły Tom, gdzie podawane są specjalne „chopinowskie desery” zabrałem Jonasa Aumillera, pianistę z Monachium, który jako jeden z pierwszych wykonał swój recital w drugim etapie Konkursu Chopinowskiego. Rozmawialiśmy z widokiem na Teatr Wielki o muzyce, Chopinie, stereotypach, warunkach konkursowych i życiu artysty. Aumiller przyznał, że przez długi czas unikał Chopina — może właśnie dlatego, że funkcjonuje w świecie rodzaj przesądu, czy stereotypu, że niemieccy pianiści nie powinni go grać. Kilka krótkich miesięcy przygotowań wystarczyło jednak, by, jak przyznał, zakochał się w Chopinie. A część warszawskiej publiczności w nim.
Jonas Aumiller to pianista, który w trzy miesiące przygotował cały program konkursowy. Nie grał wcześniej Chopina i w ostatniej chwili zdecydował się na udział w Konkursie Chopinowskim. Na razie idzie mu świetnie: duża część słuchaczy go polubiła, a jurorzy dali mu miejsce w drugim etapie konkursu.
W szczerej rozmowie Jonas Aumiller opowiada o presji, która towarzyszy każdemu etapowi, o stresie, który „wszyscy noszą w sobie”, ale też o radości z bycia w miejscu, gdzie „czuć ducha Chopina”. Z dystansem mówi o stereotypach — o tym, że przez lata unikał grania Chopina, bo chodzi po świecie opinia, że niemieccy pianiści nie powinni go grać. Mówi też o tym dlaczego on sam w Chopinie i jego muzyce się zakochał.



