Wykładowca akademicki na początku rozmowy tłumaczy mechanizm, jakim jest Krajowy Plan Odbudowy. Oznajmia, że całość pieniędzy, jakie Polska otrzymała od Unii Europejskiej, to prawie 60 miliardów euro:
W przypadku KPO mamy strukturę, która mówi, że 25,2 miliarda euro to dotacje. Prawie 35 miliardów euro to są pożyczki, które razem z innymi państwami zaciągnęliśmy. Jeżeli stracimy korzyść w wyniku inwestowania i okaże się, że nie ma wpływów podatkowych, nie ma korzyści dla budżetu państwa, to wszyscy będziemy musieli pokryć tę „zabawę”.
Szum związany z KPO wybuchł po tym, gdy odkryto, że fundusze w ramach tego projektu idą na cele niezwiązane z biznesami, które wnioskowały o dofinansowanie. Gość „Popołudnia Wnet” wskazuje, że winą za to można obarczyć brak bezpośredniego nadzoru prowadzonego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości nad agencjami, które miały pomagać dystrybuować środki. Zaznacza, że nie jest to pierwsza taka sytuacja:
Jeżeli zdejmuje się nadzór, to zamyka się oczy i za każdym razem, kiedy tego typu sytuacje są w Polsce, to z tego są afery. Mieliśmy już sytuację, kiedy kilkanaście lat temu redystrybuowano po 800 milionów na portale internetowe. Z tego także były ogromne afery, zwroty pieniędzy. Okazywało się, że zamiast kupować i tworzyć portale internetowe, które były wyceniane na 800 tysięcy, realizowano je za 20 tysięcy, a za pozostałe pieniądze kupowano mieszkania.





