Odpowiadając na pytanie, jakim Wojciech Kilar był człowiekiem, nasz gość mówi tak:
Człowiek, który wydawał się wycofany troszeczkę, niechętny do rozmowy z każdym, który go zagadnął, a otaczały go tłumy naprawdę, wielkie tłumy wielbicieli. A z drugiej strony, kiedy się otwierał, jak podczas naszych rozmów, bo odwiedzałam go przy ulicy, w domu przy ulicy Kościuszki w Katowicach właśnie. To kiedy się otwierał, to mówił o rzeczach naprawdę o wielkich swoich tajemnicach i z wielką wrażliwością, z wielką mocą.
Dalej przypatruje się duchowemu aspektowi jego twórczości:
To był człowiek ogromnie wierzący, kiedy po jego śmierci jakiś dziennikarz przepytywał mnie na tę okoliczność i zadał pytanie,co dały Pani kontakty z Wojciechem Kilarem, wybitnym kompozytorem, stwórcą wielkiej muzyki (używam słowa wielka muzyka, nie przyprawiając gąbrowiczowskiej gęby temu określeniu) to ja wtedy odpowiedziałam bardzo spontanicznie, że przychodziłam do Pana Wojciecha się nawracać, bo on był człowiekiem, który mówił o wierze w każdym zdaniu. Oczywiście, nie używając wielkich słów, nie mówiąc Pan Bóg, ale cała jego muzyka ta właśnie czysta, ale i ta muzyka filmowa to ona zawsze miała odniesienie do transcendencji.




