Sędzia Sądu Najwyższego Aleksander Stępkowski w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim przyznaje, że zasypanie instytucji kilkudziesięcioma tysiącami protekstów wyborczych chwilowo sparaliżowało instytucję i zmusiło pracowników i sędziów do nieprzerwanej pracy, także w Święto Bożego Ciała.
Giertychowa szarża na SN
Jak tłumaczy prawnik, niecodzienność tej sytuacji polega na tym, że prawdopodobnie ok. 90 proc. protestów to protesty „powielaczowe”.
Kilka osób wrzuciło wzory protestów, które teraz są wykorzystywane. Wrzucano po kilkadziesiąt protestów podpisanych na „łapu capu” do koperty. Pracownicy muszą to rozpakować, zarejestrować, niezależnie od tego, czy ktoś jest nawet pod protestem podpisany. Najbardziej popularnym protestem jest wzór upubliczniony przez jednego z posłów




