Redaktorzy Radia Wnet łączą się z przebywającą w Erywaniu Justyną Migułą, która opisuje odbywające się tam obchody 110. rocznicy ludobójstwa Ormian:
Już wczoraj wieczorem rozpoczęły się marsze, marsze można powiedzieć, ale po prostu spacery ludzi właśnie na ten Cicernakaberd, czyli na to wzgórze, które góruje nad miastem, gdzie mamy to właśnie mauzoleum, gdzie został zapalony ogień i ten ogień tam cały czas teraz płonie. I proszę wyobraźcie sobie, drodzy słuchacze, taką sytuację, że idziemy razem właśnie z ormianami, ormiankami, idą urodziny z dziećmi i wszystkie ulice gdzieś łączą się, te pochody łączą się i wszyscy idziemy pod górę właśnie na to wzgórze, idziemy z kwiatami, po drodze kupujemy te kwiaty po to, żeby złożyć je właśnie przy tym zniczu. Ogromne ilości kwiatów ułożone na około ognia i przychodzą Ormianie nie tylko stąd, nie tylko z Jarywania, nie tylko z samej Armenii, ale słyszymy różne języki.
Dalej kontynuuje:
Widzimy też różne flagi, z tym, że muszę powiedzieć, że nie widzieliśmy flag na przykład różnych państw. Raczej to są Ormianie, którzy po prostu przyjechali z różnych państw po to, żeby uczcić, pamiętać o śmierci swoich przodków. My szliśmy z flagą Polski i spotkaliśmy się z takim bardzo ciepłym przyjęciem Ormian, którzy nas otaczali. Często mówili nam, że dziękujemy, dziękujemy za to, że pamiętacie. Jeden chłopak krzyknął Polska górą, my krzyknęliśmy Armenia górą.





