Posłuchaj całej audycji:
Joanna Miziołek, dziennikarka tygodnika „Wprost” uważa, że konwencja Karola Nawrockiego mogła zaskakiwać, ponieważ nie była powtórzeniem np. konwencji Andrzeja Dudy.
Wydaje mi się, że to nie była taka typowa konwencja, do których do tej pory byliśmy przyzwyczajeni, jeśli chodzi o kandydatów PiS-u, a przede wszystkim konwencji Andrzeja Dudy. Rzeczywiście jeśli chodzi o obecnego prezydenta, to można powiedzieć, że tam była energia w 2015 roku, w 2020 roku. Te konwencje były iście w stylu amerykańskim. To znaczy, to były takie przełomy, które rzeczywiście przełamywały sondażowe poparcie dla kandydata. Natomiast w tym przypadku mieliśmy bardziej chyba taką konwencję pod przyszłe setki, pod przyszłe propozycje programowe. No bo nie wiem, kto byłby w stanie przez dwie godziny słuchać tak ciurkiem Karola Nawrockiego. Politycznie to nie było jakieś porywające, […] było naćkane informacjami




