Rebelianci z grupy M23 zajęli kolejne duże miasto Demokratycznej Republiki Konga – Bukavu. Władze tego państwa twierdżą, że Rwanda wspiera buntowników i handluje kradzionymi surowcami niezbędnymi do produkcji paneli słonecznych i akumulatorów. Aktywiści z Afryki oskarżają Unię Europejską, że dla Zielonej Transformacji poświęca życie Kongijczyków. Takie głosy płyną też ze strony europarlamentarzystów.
Ludzkie życie liczy się bardziej niż surowce naturalne – twierdzi Landry Ninteretse, dyrektor regionalny organizacji 350Africa, który udzielił wywiadu Radiu Wnet. Nazwa organizacji bierze się z założenia, że 350 cząsteczek CO2 na milion cząsteczek powietrza, to punkt krytyczny w ziemskim systemie klimatycznym. Jednak organizacja, która organizuje między innymi strajki klimatyczne, wzywa Unię Europejską, aby ta przestała napędzać wojnę w imię walki ze Zmianami Klimatu. “Transformacja nie powinna odbywać się za wszelką cenę. Trzeba szanować prawa tych ludzi, wokół których znajdują się zasoby naturalne oraz ich prawo do zysków” – mówi Ninteretse w rozmowie z Radiem Wnet.
Podobne głosy płyną też z Europy. W Parlamencie Europejskim europoseł Konfederacji Marcin Sypniewski wytknął Komisji hipokryzję. “Jeżeli mamy mówić o wartościach, to zacznijmy od własnej odpowiedzialności.” “Kongijczycy wiedzą, że to tak naprawdę zachód sponsoruje ich tragedię”. “Bruksela dała Rwandzie przyzwolenie na grabież złóż kobaltu i koltanu, które są kluczowe w produkcji akumulatorów. Problem w tym, że te surowce nie leżą w Rwandzie, ale we wschodnim Kongu, gdzie wcześniej swoje wpływy umacniały Chiny” – mówił 11 lutego w Strasburgu europoseł Marcin Sypniewski.




