Odsłuchaj całą rozmowę:
https://open.spotify.com/episode/6mvNwNLqHeSUDAIDOgATiW?si=24bc6a1e51bb43df
We wtorkowy wieczór w paryskim Grand Palais polskie szpadzistki w składzie: Renata Knapik-Miazga, Martyna Swatowska-Wenglarczyk, Alicja Klasik i Aleksandra Jarecka sięgnęły po trzysetny medal w historii polskich występów na letnich igrzyskach olimpijskich. Ten brązowy krążek to zarazem pierwszy polski medal w kobiecej szpadzie. Ostatnia z wymienionych szermierek swoją niezwykłą postawą w ostatnich fragmentach meczu o brąz z Chinkami wywołała wśród polskich kibiców niecodzienne emocje i wzruszenie.
Polski regulamin (stworzony przez PZSzerm) traktujący o kwalifikacji olimpijskiej mówi o tym, że polskie szpadzistki zajmujące dwa najwyższe miejsca w światowym rankingu na imprezę czterolecia awans mają zapewniony. Decyzja co do pozostałych dwóch (jedna z nich w roli rezerwowej) pozostaje w gestii trenera. Bartłomiej Język wskazał zatem szpadzistki zajmujące dwie kolejne pozycje w rankingu. Jednak działaczom Polskiego Związku Szermierczego nie spodobała się taka, zdająca się zgodną z duchem sportu i obiektywną, decyzja.



