10 kwietnia koło Ambasady Rosji w Warszawie odbyła się akcja protestacyjna przeciwko aneksji Krymu i rosyjskiej agresji na Donbasie. Aktywiści domagali się także uwolnienia wszystkich Ukraińców nielegalnie przetrzymywanych na półwyspie przez członków represyjnych organów rosyjskiego okupanta.
W związku z tym, że Warszawa znajduje się w czerwonej strefie epidemiologicznej, akcja odbywała się z ograniczeniami kwarantannowymi.
W pikiecie uczestniczyli Ukraińcy i Polacy, którzy trzymali plakaty z nazwiskami więźniów i hasłami „Krym to Ukraina”.
Należy zaznaczyć, że akcja wywołała niezadowolenie pracowników Ambasady Rosji. Podczas pikiety jeden ze strażników misji dyplomatycznej podszedł do policji i zażądał zatrzymania wszystkich jej uczestników. Oczywiście Rosjanie nawet za granicą próbują rozwiązywać problemy tak, jak robili to u siebie. Jednak Polska to nie Rosja i nikt nie będzie ściągał masy policji, bo ktoś odważył się zaprotestować przeciwko polityce Putina i działaniom Rosjan na Ukrainie.




