Mówicie o sobie, że jesteście wokalno-instrumentalnym projektem z pogranicza reggae, ska i rocksteady, którego szeroka różnorodność stylistyczna sięga do jazzu, bluesa a nawet rocka. Dla mnie natomiast jesteście nadzieją, że polskie reggae nareszcie wychodzi ze spowodowanego medialnym sukcesem Kamila Bednarka 10-letniego komercyjnego marazmu, a ty masz niepowtarzalną szansę szturmem wejść do ścisłej czołówki nadwiślańskich piewców Rasta.
Stereotyp z jakim aktualnie boryka się branża muzyki reggae w Polsce sprawia, że ludzie zaczęli podchodzić ze sceptycyzmem do wszystkiego, co ma słowo 'reggae’ w nazwie. Na samym początku zespół bardzo się zmieniał i ewoluował, powstawały nowe pomysły, myśleliśmy również nad zmianą nazwy. Mimo wielu propozycji, nasi dotychczasowi fani, znajomi i rodziny namawiali by pozostawić tę, pod której szyldem gramy do dziś – Positive REGGAE Rockers. Nie baliśmy się tego – stwierdziliśmy, że to nie nazwa świadczy o zespole, lecz jego muzyka, dlatego skupiliśmy się na jej tworzeniu, a nie nad ewentualną zmianą „barw”. Po kilku latach dostrzegliśmy dzięki temu nową możliwość – grając różnorodną muzykę mającą w podstawach reggae, możemy postarać się obalić ten stereotyp.
Czy wymyślając nazwę inspirowaliście się zasłużonym dla polskiego reggae bandem Darka Malejonka, czy to zupełny przypadek?




